Sajgon
Chyba najlepsze określenie na to, co się u mnie w domu dziś dzieje (powyżej przerwa na Krecikowe You can dance)… Oczywiście jak mam dzień wolny od pracy, to okazuje się, że zawsze mam coś do zrobienia. Dziś do wykonania było przeniesienie trzech szaf z nadstawkami, wyniesienie łóżka, wywalenie biurka… a wszystko to, żeby położyć nową wykładzinę w pokoju. Prawie jak teść pomógł mi wynieść łóżko (bez niego nie dał bym rady), a potem już sam sobie podźwigałem, zanim nie wrócił Krecik (dałem się jej wykazać przy trzeciej, największej szafie, hehe)… Oboje mamy dziś już dość ;)
Skorzystałem dziś z serwisu Szama — pierwszy raz w sumie. Nie było mowy dziś o jakimkolwiek gotowaniu, więc postanowione zostało: pizza. Wybraliśmy, zamówiliśmy i… i jako potwierdzenie pojawiło się zupełnie inne zamówienie, z dostawą pod zupełnie inny adres, w innym mieście… Na szczęście pojawił się właściwy telefon do właściwej pizzeri (Fala)… Potwierdziłem zamówienie i uzbroiłem się w cierpliwość (na stronie było napisane: 40 min). Po 20 min (no może 25 min) przyjechała dobra pizza, z dużą ilością sera, pachnąca, cieplutka… No może jak dla mnie ciasto było nieco za grube, ale zapomniałem zaznaczyć, że chcę cienkie. Normalnie wypas. Jednak cały dzień noszenia mebli się opłacił :D






















