Home > migawkowy > Z powodu awarii hydroforu…

Z powodu awarii hydroforu…

FETA 2008

  Jeszcze kilka godzin i koniec… Tym razem tylko (albo aż) dwa dni spędziłem na mieście, oglą­dając uliczne teatry. Podsu­mować mogę całą imprezę kilkoma zdję­ciami moimi [KLIK] i Doroty [KLIK] oraz paroma słowami.

  Pogoda średnio dopi­sy­wała. Stojąc w kolejce na wieczorne przed­sta­wienie już myślałem, że z powodu „awarii hydro­foru” kasa będzie zwracać za bilety, ale jednak się udało obej­rzeć spek­takl. Isominia — z powodu deszczu musiała być jednego dnia prze­su­nięta o jakieś 30 min, w wyniku czego spóź­ni­liśmy się na nocny autobus do domu — następny za 1,5h. Przy­mu­sowy spacer po Gdańsku przy­po­mniał mi jedno — to miasto po 1h w nocy zwyczajnie wymiera (jedynie kilka dyskotek jest otwar­tych). Swoją drogą chyba nikt w mieście nie pomy­ślał i nie zagadał z ZKM-em w sprawie orga­ni­zacji dodat­ko­wych auto­busów wieczorem. FETA to jednak jest promocja miasta, więc Gdańsk (ZTM) mógłby „wykupić” od ZKM kilka dodat­ko­wych kursów (pieniądze na promocję miasta być powinny).

  Koń jaki jest każdy widzi (polecam klik w powyż­szego linka ze zdję­ciami i obcza­jenie miny konia — bezcenna). Wyko­rzy­stując konia w przed­sta­wieniu można prze­wi­dzieć, że się biedactwo zestre­suje i zwali kupę, co też miało miejsce. Niestety nikt z obsługi nie uprzątnął kupy i leżała ona pośród aktorów przez cały spek­takl (ktoś tam chyba nawet wpadł w nią). A wystar­czyło żeby ktoś z szuflą podle­ciał. Podobno następ­nego dnia (info z Inter­netu) sytu­acja się powtó­rzyła, ale już ktoś po koniu posprzątał. I jeśli mi ktoś powie, że taka kupa nie prze­szka­dzała w odbiorze przed­sta­wienia, to chyba nie siedział po stronie, w którą wiał wiatr… Do tego wspa­niała publicz­ność, która mimo próśb błyskała flashami (o tym za chwilę szerzej) czy właziła na scenę (przy zwró­ceniu uwagi reagując oburzeniem).

  Ja sztuki nie rozu­miem, chyba… ale ludzie dookoła chyba rozu­mieją ją jeszcze mniej… Teksty w stylu „e… to jest po hisz­pańsku, to ja nie rozu­miem” albo „a o co tu chodzi i po co to jest?” to norma… Sam dwa razy byłem zacze­piony przed namiotem „Camera obscura” pyta­niem „co to jest”. Udzie­liłem odpo­wiedzi, że to „zasada dzia­łania aparatu” a babka skomen­to­wała „ale takiego starego chyba, nie cyfrówki prze­cież!”. Heh… Stan­dardem było narze­kanie „nie ma ławek, idziemy stąd”.

  Foto­grafów na potęgę. Najbar­dziej przy­ja­cielscy byli tacy z plakietką „Fotofeta” — jeden z nich mnie prze­pchnął, a na zwró­coną uwagę stwier­dził, że on ma akre­dy­tację, więc ma większe prawo robić zdjęcia niż ja. Pozdra­wiam pana! Druga sprawa to błyska­jące flashe… sam zrobiłem cztery zdjęcia z flashem i stwier­dziłem, że ani nie ma to sensu, ani nie ułatwia aktorom zadania… Niestety więk­szość osób chyba flasha wyłą­czyć nie potrafi. Wspa­niałe wido­wisko TaBA­LADA było wręcz nie do znie­sienia z powodu błyska­ją­cych flashy! Dżizas kurwa ja pier­dolę, poczy­tajcie o podsta­wach foto­gra­fo­wania (jak się pier­dolnie flashem na full power, to nie zare­je­struje się klimatu, który tworzony jest przez światła na scenie) i podsta­wach dobrych manier. Ja rozu­miem, każdy chciał mieć fajne zdjęcie, ale ja mam z tego spek­taklu kilka popraw­nych zdjęć, a nawet nie pomy­ślałem o flashu w tej sytu­acji (tam było mnóstwo światła). Gdyby jeszcze tymi flashami błyskali jedynie foto­ama­torzy z kompak­tami… ale to same lustra były!

  Na koniec dobre słowo… Bizza­rium — świetne rekwi­zyty, niezły pojazd, fanta­styczna muzyka… TaBA­LADA — czad! IGLO Babok — orygi­nalne… byłby niezły film, jakby sobie to iglo posta­wili gdzieś na rogu ulicy w Wejhe­rowie ;) O Camera obscura już pisałem… punkt obowiąz­kowy każdego fotoamatora :)

  • kamil­sien

    Oj ciesz sie, ze nie byles na stoczni, tam panowie z (tfu) akre­dy­ta­cjami dali pokaz dobrych manier, az jedne dziew­czyny opuscily spek­takl.
    widzisz, po prostu my nie jestesmy na tyle fajni, zeby miec FOTOFETE, ktora, swoja droga, mozna bylo sobie samemu druknac :P to takie pozwo­lenie na buractwo.
    osobi­scie, tylko czekalam, jak jeden z tych jelopow cos mi powie. tak latwo by nie mial, oj nie. w rzyc wcisne­labym mu te plakietke.

    sporo skarg sie na nich zebralo, mam nadzieje, ze za rok z bucow zrezy­gnuja, a to czysty biznes jest :( masz frajerow, co Ci foty rekla­mowe robia za darmo. wsrod tego stosu, cos komus musialo sie udac.

    PS. to ostatnie. ten w zoltym to moj Jedyny. ten poma­ran­czowy trampek obok to ja :)

  • http://baranski.wordpress.com/ Marek Barański

    Hehehe… jaki ten świat mały. Jak dobrze kojarzę, to Twój jedyny miał kiedyś Fuji, nie? Karl…jakoś… z forum chyba cyber­foto :D

    PS. Moja jedyna też tam śmigała ;)

  • kamil­sien

    tak, dokladnie Karl, tylko ja prefe­ruje nazywac go Marcinem :P

More in migawkowy (307 of 398 articles)