Home > migawkowy > Latarnia morska i słów kilka o UK

Latarnia morska i słów kilka o UK

Latarnia morska

  W drodze do latarni znów zdarzyło się to, co zdarza się na każdym kroku — Anglicy witają się z mija­nymi nieznajomymi.

  Ogólnie angole są strasznie uprzejmi. Przed­wczoraj u Ani i Skoty była impreza, byli też ich angielscy znajomi. Z rozmowy z Hannah dowie­działem się, że oni są tak po prostu wycho­wy­wani od dziecka, aby ciągle mówić dzię­kuję, prze­pra­szam, dzień dobry… Dla Hannah troszeczkę dziwne było to, że jeśli w Polsce na ulicy jakiś niezna­jomy zagada innego niezna­jo­mego, zostanie odebrany jak jakiś świr (wyobraź sobie, że podchodzi do Ciebie jakiś koleś i mówi, że masz świetną koszulkę, albo że mamy ładną pogodę). Tutaj, idąc ulicą, na każdym kroku można być zaga­danym. Ludzie prze­cho­dząc obok uśmie­chają się do Ciebie, poma­chają jak robisz z dale­eeka zdjęcie jakiegoś widoczku… Kierowcy prze­pusz­czają Cię na przej­ściach, ustę­pują sobie pierw­szeń­stwa na wzajem (i bez żadnych zgrzytów jeździ się tu „metodą zamka błyska­wicz­nego”)… w praw­dzie jeżdżą trochę na wariata po mieście i parkują gdzie popadnie, ale… Jedno co mnie drażni, że NIE jeżdżą z zapa­lo­nymi światłami całą dobę — wczoraj prawie wlazłem pod samo­chód (wtapiał się w tło i nie zauwa­żyłem go).

  Oczy­wi­ście nie jest tu idealnie. Pierwsze co się rzuca w oczy to żarcie — ceny i sposób w jaki jest sprze­da­wane. W sklepie masz wino­grona popa­ko­wane w torebki, banany to samo, jabłko pokro­jone i zafo­lio­wane na tacce. Poza tym jest dużo żarcia typu „babeczki”, ciastka itp. Masa cukru. Ceny takiego zwykłego żarełka są +\- takie same jak w Polsce, tyle że w funtach (zatem jakieś 4x drożej). Pepsi 2l w sklepie na dole: £1,99, czte­ropak w Morri­sonie (prawie jak Real): £4,25. Aha! Mają tu Lidla!

  • http://macracantorhynchus.blox.pl Lukasz

    Witamy w cywi­li­zo­wanym swiecie :) Powrot do Polski czasem bywa bolesny — zwlaszcza jak sie za bardzo przy­zwy­czaisz do tej (nawet udawanej — ale co z tego?) uprzejmosci.

  • http://macracantorhynchus.blox.pl Lukasz

    A i jeszcze — small talk. O pogo­dzie i innych spra­wach. Zebys widzial jak Finowie do tego podchodza. Kole­zanka stwier­dzila, ze jak Fin nie ma nic do powie­dzenia, to milczy. Nie spotkalem jeszcze Brytyj­czyka, ktory by potrafil zniesc krepu­jaca cisze :)

  • http://baranski.wordpress.com/ Marek Barański

    Właśnie Polacy, którzy tu siedzą, opowia­dają że będąc w Polsce na waka­cjach są dość dziwnie odbie­rani (właśnie ta uprzej­mość i small talk, których tu się nauczyli).

  • http://macracantorhynchus.blox.pl Lukasz

    Asymi­lacja — w sumie cos normal­nego. chcesz czy nie chcesz zaczy­nasz rozma­wiac z kole­gami w pracy, ogla­dasz tele­wizje, spoty­kasz sasiadow i powoli wcho­dzisz w tutejsze spole­czen­stwo po uszy. Uwazam ze tylko ludzie z jakimis proble­mami spolecz­nymi zostaja jakos sami — bez kontaktu ze swiatem zewnetrznym. Pamietam jakim stresem byl dla mnie koniec walowy w pierw­szym tygo­dniu po przy­jez­dzie tutaj. Trzeba bylo isc na zakupy, itd itd. I potem przy­jez­dzasz do Polski a tu szal na Magde M. czy inny badziew — i w Polsce czujesz sie wyalie­no­wany (nie, ze przez sama Magde M. ale ogolnie rzecz ujmujac)

More in migawkowy (257 of 398 articles)