Pan Ilford był chory…
Pan Ilford był chory i leżał w szufladce. Boję się, że nic z niego nie będzie… Leżał chyba z pół roku od wyjęcia z aparatu (wprawdzie leżał u mnie w kuchni, czyli w warunkach chłodniczych), a przy nawijaniu go na szpulkę koreksu chyba go jeszcze prześwietliłem i nie było to prześwietlenie w celach leczniczych ;) Dwa podejścia do nawinięcia musiałem wykonać, bo przy pierwszym gdzieś się zaklinował skubaniec. Na szczęście film można było nawinąć do kasety (bo jej nie rozbebeszylem, tylko wyciągnąłem samą końcówkę negatywu), zapalić światło i sprawdzić, czy koreks był prawidłowo złożony — nie był :P Przy drugim nawijaniu było już dla mnie tak „jasno”, że widziałem co gdzie w łazience stoi. Mam nadzieję, że mimo tego, coś z niego wyjdzie. Tak to jest jak się nie ma praktyki w temacie, a filmy nawija się okazjonalnie.






















