Late
Testuję kolejne oprogramowanie do wywoływania RAWów — miało być super wygodne i szybkie, a jest (moim zdaniem) tylko wygodne (ale nie bardzo). Chyba zwyczajnie za wybredny jestem…
Pojechały dziś moje panie do Ikei (albo raczej, zgodnie z modą, iKei) i zakupiły m.in. (nauczyłem się w końcu poprawnie stosować ten skrót) takie fajne szklaneczki — Mjöd (brakuje im ucha, bo to szklanki do piwa są, ale…)
Generalnie mam dzisiaj czarną passę… Cały dzień w domu, na dworze słonecznie, ja przy kompie montuję wideo (właściwie to przy trzech kompach w sumie), jeden nie daje rady (coś w Ubuntu się schrzaniło), to próbowałem pod Windowsem…
Znalezienie darmowego edytora (na jeden raz nie chcę inwestować) do montażu nieliniowego pod Windę graniczy z cudem… Niestety talony na cuda mi się już w tym miesiącu skończyły, więc wpadłem na genialny pomysł — postawię na szybkiego Linuksa na moim Dellu (jakoś od paru kilku tygodni siedzę na Windzie na codzień). Przypominam: czarna passa…
Wyjebaaaało się wszyyyystko… Rozpierniczyłem dysk kompletnie, jakieś tam tablice czegoś się posypały, usunąłem MBRa i parę innych rzeczy… Apokalipsa! Pół dnia spędziłem na naprawianiu tego, to spierdoliłem… Klasyczny przypadek „o jeden enter za daleko”. Nawet przywracanie z obrazu nie pomogło (bo miałem tylko obraz poszczególnych partycji). W tym dziadowskim Dellu jest tylko jeden dysk, nie mam jak podłączyć drugiego (jest SATA, ale nie mam dysku), backup danych znów robiłem z pod Linuksa w wersji Live CD — na szczęście miałem miejsce na moim dysku sieciowym…
Po backupie danych zaorałem wszystko, zainstalowałem XP w klasyczny sposób i dopiero mogłem poprzywracać z obrazów dane… Zaraz zrobiłem sobie obraz całego dysku, a nie partycji… Teraz znowu zabieram się za instalowanie Linuksa, bo bez Kdenlive nie dam rady zmontować tego materiału…
Mało brakowało, a kawy też by nie było… Coś mi uszczelka w moce nie działa za dobrze — cała para poszła bokiem, na szczęście to co wypłynęło było na tyle mocne, że dało się rozcieńczyć i smakowało dobrze… Chrzest bojowy szklanek i byłby niewypał ;)
Już mnie głowa boli. Ciężki dzień… ;)



























