New toy
Mimo wyczekiwania u mnie w domu na święto Matki Boskiej Pieniężnej, zakupiłem, za pożyczone… Nie chwaliłem się na blogu, bo byłem przez dwa dni w szoku, ale poprzednia moka dosłownie… jakby to delikatnie powiedzieć… wypierdoliła w kosmos! Jakimś cudem z trzech osób przebywających w kuchni nic się nikomu nie stało (mimo że każdy był cały w fusach od kawy — ja tylko ciutkę we włosach miałem). Kuchnię sprzątaliśmy blisko trzy godziny, a ochota na kawę przeszła mi na kilka dni. Ciśnienie rozwaliło zaparzacz — choć rozwaliło, to złe słowo (o dziwo stara moka nadal daje się skręcić i niby trzyma, ale…). Nie wiem co się stało i nie wiem jak to się stało… Kupa śmiechu była po fakcie — na szczęście mogliśmy się śmiać! Zatem… nie próbujcie tego w domu, albo uważajcie jak już robicie!
PS. Idealnie pasuje tutaj ten tytuł…
Aha… Przy moim Nikonie, na stronie serwisu, pojawił się nowy status… „NAPRAWA UKOŃCZONA” — może w tygodniu mi odeślą :)






















