Home > migawkowy > Prawie jak cappucino

Prawie jak cappucino

  Mam dwie wiado­mości — dobrą i złą. Od której mam zacząć? Urzą­dzenie do zaglą­dania poprzez monitor do Twojego umysłu odczy­tało „zacznij od złej”. Zła wiado­mość jest taka: nie chce mi się już, iChuj. Przy­naj­mniej chwi­lowo. Odechciewa mi się codzien­nego publi­ko­wania zdjęć, odechciewa mi się foto­blo­go­wania. Jeśli czytasz ten wpis cały czas na głównej stronie, to znaczy że odechciało mi się na dobre ;) Nic odkryw­czego, nowego tu już nie publi­kuję — zatrzy­małem się i trwam… Może jak na jakiś czas porzucę migaw­kowe foty, to w dłuż­szej perspek­tywie osiągnę coś więcej? Albo wrzucę coś raz na 14 dni i będzie git. Poży­jemy, zoba­czymy… zoba­czymy też ile minie czasu zanim tu wrócę z moją codzien­no­ścią ;) Założę się, że pojawię się w ciągu tygo­dnia — jakiś chory ekshi­bi­cjo­nizm we mnie siedzi. Oczy­wi­ście nie mam zamiaru w ogóle prze­stać publi­kować tu zdjęć — może tylko zmieni się sposób prezen­tacji czy często­tli­wość. Kto wie. Najbliższe foty z FETY pokażą… (o ile zabiorę aparat na FETĘ). Chcę więcej zdjęć robić dla siebie… Poza tym oglą­dając różne foto­blogi coraz częściej zadaję sobie pytanie: ”Owiec, kur…wa, i Ty też się w to bawisz!?” — to jest dość trudne pytanie, trudne i niewy­godne, a ja przed takimi pyta­niami uciekam… Przy­naj­mniej teraz, przy­naj­mniej chwilowo.

  Czas na dobrą wiado­mość, pochwalę się — uzupeł­niłem zapasy kawy!

More in migawkowy (86 of 398 articles)