Tarnica

#Bieszczady, #Tarnica, #Wolosate, prawiejakfotograf.pl

Kolejnego dnia, pamiętając że góry nie są jednak dla grubych ludzi, ograniczyłem się do odstawienia załogi na miejsce, sam zaś leniuchowałem. Miejscowość Wołosate, dalej praktycznie nie ma już niczego. Parking ok 11:00 był jeszcze w miarę wolny, koszt o ile pamiętam 13 zł. Dalej są jeszcze jakieś dzikie miejsca lub wzdłuż drogi ludzie parkują, ale przy tych mijających się busikach lepiej było zapłacić niż zbierać lusterko z ulicy. Poza tym przy parkingu była bezpłatna toaleta oraz drewniany stół z ławkami. Ja skupiłem się na czytaniu, Andrzej na nawigacji i łączności. Mówił, że 1,5h się wchodzi. Krótkofalówki się względnie sprawdzały (chociaż jak weszli w gęsty las, to dupa zbita), zasięgu sieci komórkowej brak. Po 3h, kiedy to zdążyłem już przeczytać pół książki, zwiedzić toaletę i sklep, a nawet zaliczyć drzemkę w aucie, udało się nawiązać łączność ze szczytem :) Na jednym z tych zdjęć widać zresztą parking i przy powiększeniu 1:1 (oryginału) widać dużą czerwoną kropkę między rzędami samochodów – to ja, zdalnie sterowany krótkofalówką ;) (oczywiście w tych warunkach łączność była bardzo dobra mimo odległości 3,5 km). Wrócili po ponad 5h, zdążyłem się jeszcze zdrzemnąć. Nie muszę chyba dodawać, że zdjęcia robiła tym razem tylko Dorota – dlatego jest ich tak dużo (wszystkie mi się podobają, nie byłem w stanie zrobić ostrzejszej selekcji).

Reszta wpisów znajduje się pod tagiem #bieszczady.

Warszawa

#warszawa, Warszawa, mazowieckie, Poland, prawiejakfotograf.pl

Czas na ostatni wpis z Warszawą, czyli małe podsumowanie.

Zwiedzanie dużych miast to dla mnie przede wszystkim możliwość podziwiania innej, niż widzę na co dzień, architektury. I nie chodzi tylko o te wyjątkowe budynki jak Ambasada Federacji Rosyjskiej czy Belweder, ale także o te zwykłe budynki mieszkalne.

Pomniki, kamienice… Największym problemem jest dla mnie w takich miastach komunikacja miejska. W Warszawie jest paru przewoźników i do tej pory nie jestem pewien jak, gdzie i kto honoruje czyje bilety, ograniczyliśmy się zatem do środków komunikacji, którymi na pewno można jeździć na bilecie ZTM. Nawiasem mówiąc, zakup biletu w biletomacie jest prosty, o ile wcześniej sprawdziło się jakie są taryfy i jakie strefy – z Lotniska Chopina do Starego miasta polecam autobus 175 i bilet krótkookresowy 24-godzinny za 15 zł (trzeba go raz skasować po wejściu do pojazdu). To, co jeszcze bym Warszawie w kwestii komunikacji wypomniał, to nieczytelne mapki na przystankach (nie zgadniesz co gdzie jeździ) i niejasne oznaczenie przystanków.

Całe szczęście, miałem w telefonie „jak dojadę” (bez tej aplikacji byśmy nie dali rady), która naprawdę pomogła. Problemem było już tylko oznakowanie przystanków – np. przystanek „Centrum 08” w cale nie musi być w okolicy „Centrum 07”. Na rondzie Dmowskiego przystanki Centrum 07 i 08 są na linii północ-południe, a Centrum 09 i 10 są na linii wschód-zachód – można to zobaczyć tutaj (ja bym się spodziewał raczej numeracji biegnącej dookoła zgodnie ze wskazówkami zegara). Numery na przystankach nie wyróżniają się zbytnio, nie widać ich z drugiej strony ulicy (zwłaszcza wieczorem – tablica z rozkładem elektronicznym świeci ledowymi napisami, a nazwa przystanku jest na niej „nadrukowana”, ale zupełnie nieoświetlona), w tunelach także brak informacji o numerach (można założyć, że turysta nie wie czy jedzie na Mokotów czy Pragę, jeśli wie tylko jaki tramwaj, z jakiego przystanku i ile przystanków) – kończy się to przechodzeniem dookoła wielkiego skrzyżowania lub wychodzeniem z tunelu na każdy przystanek, by sprawdzić jego numer. W metrze też udało nam się zabłądzić i pojechać nie w tą stronę, ale tylko jeden przystanek (i tej pomyłce zawdzięczamy zdjęcia z Syreną nad Wisłą). I to byłaby chyba jedyna rzecz na jaką w Warszawie narzekaliśmy, prawie…

W okolicach Starówki. I może przy okazji wspomnę, Starówka jest w Warszawie, w Gdańsku nie ma Starówki, w Gdańsku jest Stare Miasto (nawiasem mówiąc, najbardziej oblegane turystycznie w Gdańsku jest Główne Miasto)!

To na co ja zwróciłem uwagę (ten, który nawet w Norwegii by nie cierpiał na brak wódki), to ceny alkoholi w lokalach – są podejrzanie przyzwoite, nawet niskie jak na takie miasto. Przy takich pieniądzach, to nie ma się co zastanawiać u kogo dziś się pije, bo lepiej w lokalu (schłodzone, podane, sprzątać nie trzeba).

Tak się kończy nasza wycieczka. Jeszcze tylko parę zdjęć wieżowców (w poprzednim wpisie), wizyta pod murem getta, wizyta na starym mieście i kurs autobusem na lotnisko. Tam niestety przykra niespodzianka – lot opóźniony o ponad dwie godziny, ponieważ samolot w Gdańsku przechodził inspekcję po zderzeniu z kaczką :P

Jeżeli temat Cię interesuje, sprawdź tag #onedayinwarsaw – znajdziesz pozostałe części z tej jednodniowej wycieczki.

Stare Miasto

#warszawa, Warszawa, mazowieckie, Poland, prawiejakfotograf.pl

Obeszliśmy Stare Miasto zaliczając punkty obowiązkowe, czyli kolumnę Zygmunta, Syrenkę, Barbakan i Pomnik Małego Powstańca. Jak widać, sprawdzaliśmy też gdzie jest krzyż.

Jeżeli temat Cię interesuje, sprawdź tag #onedayinwarsaw – znajdziesz kolejne części z tej jednodniowej wycieczki.