Migawka i czasy synchronizacji z lampą błyskową

Rodzaje migawek

Wyróżniamy trzy podstawowe typy migawek: elektroniczną, szczelinową i centralną. Nie przychodzi mi w tej chwili do głowy żaden inny typ migawki (no może poza łączeniem migawki elektronicznej z mechaniczną, bo szczelinowa i centralna to migawki mechaniczne). Migawka elektroniczna to po prostu odczyt danych z matrycy, ma swoje zalety (np. możemy uzyskać czasy krótsze niż technicznie byłaby w stanie uzyskać migawka mechaniczna), ale ma też wady, których przykładem jest to zdjęcie…

prawiejakfotograf.pl

W Nikonie D50 była hybrydowa migawka i w pewnym zakresie czasów działała tylko migawka elektroniczna, która robiła takie psikusy na silnych źródłach światła. Po chwili zabawy w programie graficznym jakoś to wygląda, ale…

prawiejakfotograf.pl

…chyba czas nauczyć się obsługi fotoszopa ;) Skupmy się zatem na migawkach mechanicznych…

Migawki mechaniczne

Migawki centralne i szczelinowe są migawkami mechanicznymi. Migawka centralna podstawową zaletę – odsłania całą klatkę na raz, dzięki czemu nie mamy problemu z shutter lagiem i synchronizacją z lampami błyskowymi.

prawiejakfotograf.pl

Ma też niestety jedną podstawową wadę – jest w obiektywie lub tuż za nim, co nie dość że jest konstrukcyjnie skomplikowane, to jeszcze nie bardzo pasuje w rozwiązaniach takich jak lustrzanka – mamy wymienne obiektywy, więc każdy z nich musiałby być z migawką (a to podnosi koszty).

prawiejakfotograf.pl

 

 

Mimo tych ograniczeń, w niektórych bezlusterkowcach migawki centralne są i dają radę. Mnie zaś interesują najbardziej migawki szczelinowe w lustrzankach.

Migawka szczelinowa

W większości współczesnych lustrzanek małoobrazkowych montuje się migawki szczelinowe. Konstrukcja takiej migawki nie zmieniła się zasadniczo od wielu lat (no może konstrukcja się zmieniła, ale zasada działania się nie zmieniła). Migawki mogą mieć przebieg poziomy i pionowy. Migawka o przebiegu pionowym wygląda tak:

prawiejakfotograf.pl

Przebieg pionowy jest chyba lepszy, bo droga którą pokonuje migawka jest krótsza, a zatem najkrótszy czas synchronizacji z lampą błyskową może być krótszy (za chwilę o tym napiszę więcej). Kierunek przebiegu migawki wpływa też na tzw. rolling shutter effect – szybko poruszające się obiekty (przy pionowej migawce) w lewo lub w prawo są pochylone, natomiast obiekty poruszające się pionowo ulegają rozciągnięciu lub ściśnięciu. Przy migawce przebiegającej poziomo jest „odwrotnie”.

#Gdansk, #Wrzeszcz, prawiejakfotograf.pl

Ten jadący samochód się „pochyla” właśnie ze względu na ten efekt migawki – gdyby było jaśniej i użylibyśmy krótszego czasu naświetlania, efekt byłby jeszcze wyraźniejszy.

Jak w ogóle działa migawka szczelinowa

Zamknięta migawka składa się z takich pasków metalu, które zasłaniają całą klatkę. Wszystko to naciągnięte czeka w gotowości na wciśnięcie spustu. Po zwolnieniu blokady migawka startuje i zaczyna odsłaniać materiał światłoczuły. Kiedy upłynie nastawiony czas, np. 1/500 s, druga część migawki zaczyna zasłaniać materiał światłoczuły.

prawiejakfotograf.pl

I tak lecą sobie obie części migawki, aż jedna całkiem odsłoni klatkę a druga całkiem zasłoni, po czym obie, wracają na miejsce. Niestety, ze względu na to że nie cały materiał światłoczuły jest odsłaniany na raz, nie można z takimi czasami używać lampy błyskowej (oczywiście z pewnymi wyjątkami), na większości aparatów nawet mając włączoną lampę nie da się ustawić czasów krótszych niż np. 1/60 czy 1/250 s (istnieją lampy i aparaty, z którymi dzięki pewnym technicznym sztuczkom producentów, da się uzyskać czasy naświetlania i 1/4000 s z lampą, ale przy ograniczeniach mocy błysku). Zobacz na poniższym rysunku – przy 1/1000 s migawka nie zdąży się otworzyć a już się zamyka.

prawiejakfotograf.pl

Żeby poprawnie naświetlić zdjęcie z lampą błyskową trzeba użyć czasu równego lub dłuższego niż najkrótszy czas synchronizacji z lampą błyskową w danym modelu aparatu. Dla Nikonów jest to gdzieś w okolicy 1/200 czy 1/250 s, a to dlatego, że właśnie dla takich (i dłuższych) czasów migawka odsłania cały materiał światłoczuły na raz, a wygląda to mniej więcej tak:
prawiejakfotograf.pl
Przy okazji warto wspomnieć tu jeszcze o metodzie synchronizacji błysku – na pierwszą i drugą kurtynkę. Jak nietrudno się domyślić chodzi o odsłaniającą część migawki (pierwsza kurtynka) i zasłaniającą (druga kurtynka). Standardowo aparat wyzwala lampę na pierwszą kurtynkę, czyli w momencie kiedy odsłaniająca część migawki całkiem odsłoni materiał światłoczuły. Przy czasach rzędu 1/250 s, gdzie momentalnie druga kurtynka zasłania po wyzwoleniu błysku klatkę, nie ma to znaczenia, ale jeśli będziemy operowali czasami naświetlania rzędu 1/8 s, to może okazać się to bardzo istotne. Wyobraźmy sobie jadący samochód, żeby było łatwiej niech jedzie sobie od lewej do prawej. Robimy mu zdjęcie przy 1/8 s, migawka się otwiera, błysk zamraża nam samochód, ale minie jeszcze spora chwila zanim migawka zacznie się zamykać, a samochód nadal jedzie i np. jego światła rysują na zdjęciu smugi. Głupio tak jak światła obiektu wyprzedzają na zdjęciu sam obiekt, co nie? I właśnie tu z pomocą przychodzi synchronizacja na drugą kurtynkę. Zdjęcie się naświetla najpierw bez lampy (wówczas rysują się te smugi świateł) po czym tuż przed startem drugiej kurtynki następuje błysk i mamy koniec naświetlania.

Wszystko fajnie, ale po co mi to wiedzieć

Ustawienie odpowiedniego czasu naświetlania ma wpływ nie tylko na sensowne rozmazanie się obiektów ruchomych (synchronizacja z drugą kurtynką) ale ma dość istotne znaczenie przy fotografowaniu w studio i plenerze z wykorzystaniem lampy błyskowej. Ostatnio fotografowałem w obiekcie, gdzie dało się spokojnie fotografować przy świetle zastanym, z ręki, przy ISO 6400 i całkiem przyzwoitych czasach, moim zadaniem było jednak wykonanie fotografii na jednolitym tle z użyciem dwóch softboksów z lampami błyskowymi – to było dobre źródło światła, o znanej temperaturze i w ogóle nie było mi potrzebne inne światło, a była tam mieszanka dziennego (niewiele, ale jednak) ze sztucznym (zarówno światło żarowe jak i pochodzące ze świetlówek, straszny bałagan). Wystarczyło obniżyć ISO do 100 i ustawić czas naświetlania 1/250 s (technicznie jestem w stanie zejść do krótszych czasów, ale nie było takiej potrzeby, nie chciałem więc ryzykować). Przy takich parametrach naświetlania (przysłona w obu przypadkach ok 4) bez lamp zdjęcie wychodziło praktycznie czarne, więc odpadł mi problem z balansem bieli i „lewym” światłem, malującym sobie po swojemu – miałem tylko moje, pewne źródło światła.

Na zakończenie film

Nakręciłem dla Ciebie film! Może i bohaterowie nie są mistrzami, ale jaka akcja wartka! Tak wartka, że musiałem nagrać to w slołmołszyn :)

Najpierw można zobaczyć dłuższe czasy naświetlania (przy takich można używać lamp bez ograniczeń) i stopniowo schodzę w nagraniu do coraz krótszych czasów – będzie wyraźnie widać, że odpalanie zwykłej lampy z takimi czasami nie ma sensu.

PS. Jeśli chcesz zapytać jaką lampę do Nikona warto kupić, to odpowiem Ci z mojego doświadczenia: nikonowską. Wszelkie zamienniki z jakimi miałem do czynienia były do bani. Podobno ostatnio radę daje Yongnuo, ale sam nie używałem, więc nie potwierdzam, ale nie zaprzeczam.

Skoda

#skoda, prawiejakfotograf.pl

W końcu mi się udało zrobić zdjęcie tej „blaszanej suki” (taka pieszczotliwa nazwa naszego rodzinnego samochodu), bo zabierałem się za to od kilku lat. Jedna, jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna Octavia – na pewno nie widzieliście takiej na ulicy, nigdy, przenigdy… ;)

Tym razem niestety zdjęcia były bez Jacka, który i zorganizuje fajne auto, i doradzi jak je fotografować. I to niestety widać… No ale co będziemy narzekać – przynajmniej miałem pretekst, żeby się oderwać od świątecznego stołu.

PS. Szpetnie wygląda to maskowanie rejestracji, ale przyznam, że jeszcze lepszego patentu nie ogarnąłem. Najlepiej byłoby chyba mieć taki mini baner z adresem strony, zalaminowany, żeby umieszczać zamiast blach – wówczas by to jako tako chyba wyglądało.

Cztery pory roku: jesień

#bieszkowice, prawiejakfotograf.pl

Każdy fotoamator przez to przechodził, niektórym już tak zostaje do końca, wydaje się to mega nudne i oklepane, ale mimo wszystko, jak tylko nastaje jakaś pora roku, a już w ogóle jesień, to większość z nas chwyta za aparat i udaje się do lasu lub parku, by upolować charakterystyczne dla danej pory roku kolorki… Wiadomo, najpiękniejsza jest złota polska jesień (założę się, że w innych krajach jest ona równie piękna, no ale wiesz…), potem będzie pierwszy śnieg, potem pierwsze zielone listki, a latem… no właśnie, co będzie latem? Wracając jednak do jesieni, pamiętam dosłownie od lat… a to mój kumpel, a to moja żona, a to ludzie na jakimś tematycznym forum, zawsze ktoś mówił „trzeba się wybrać na kolorki, bo to ostatnie słoneczne dni” i tak w zasadzie co roku jesienią się mobilizowałem, żeby ruszyć dupę z aparatem. Nie inaczej było tym razem.

Nawiasem mówiąc, na miejscu nie byliśmy sami, ciekaw jestem jak wyszły inne zdjęcia (zwłaszcza, że niektórzy byli porządnie wyposażeni np. w kalosze, idealne na panujące warunki). W ogóle dla mnie takie sytuacje są trochę głupie, bo idziesz gdzieś z aparatem, stajesz w tym samym miejscu, gdzie minutę temu zdjęcie robił ktoś inny i w zasadzie to nie wiem, czy takie zdjęcie to dzieło, czy może już raczej jakaś kalka. Podobno, w niektórych punktach widokowych na świecie, są już nawet w konkretnych miejscach wytarte ślady od nóżek statywów ;) Tym razem to ja byłem tym „zgapiającym”, ale naprawdę ciężko być na miejscu i nie sfotografować charakterystycznego mostku z kłody czy innych brzózek…

PS. „Co papugujesz!” powiedziała do mnie żona, w 32 sekundzie, kilka lat temu (właśnie z tego samego powodu):