Mini One

#mini, #mini_one, Gdańsk, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

Oryginalniejszego Mini One z elementami Coopera S to chyba nie widziałem… Samochód jest tak pełen detali, że ciężko mi wybrać zdjęcia, jakie tu pokazać, bo po ostatecznej selekcji nie udało mi się w setce zamknąć. Stwierdziłem w końcu, że co bym nie wybrał, to będzie za mało i będę żałował, że czegoś nie wrzuciłem. Trudno. Jak widać na załączonych obrazkach rude ciągnie do rudego (Dorota zawsze chciała mieć Mini). Oczywiście jak zwykle za zorganizowaniem samochodu stoi Jacek.

Będzie jeszcze jeden wpis z tym Mini, ale to już nie dzisiaj. Jest jeszcze jeden wpis z tym Mini!

Mercedes GLA

Gdańsk, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

Kiedyś dzięki uprzejmości Jacka miałem już okazję fotografować Mini Cooper S. Tym razem zabawkę do zdjęć dostaliśmy od kolegi Krzysztofa – Mercedes GLA. Nie znam się na tym specjalnie, ale w fotel wgniata przy wciskaniu gazu konkretnie. No i nie oszukujmy się… ja to poszedłem na przylepę z Jackiem, żeby jakieś tam fotki pstryknąć, chociaż przyznaję, że efekt nawet mnie pozytywnie zaskoczył. Może kwestia ładnego auta, na pewno jednak kluczowe znaczenie miało źródło światła.

Wstępnie jesteśmy umówieni na więcej, więcej zdjęć… ;) Zdjęcia Jacka, trochę inną techniką, możecie zobaczyć tutaj.

Festyn letni w Wejherowie

Wejherowo, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

W minioną niedzielę w Wejherowie odbył się festyn letni, łaaaaaaaał… eee, to nie dla mnie. Poszedłem tam tylko ze względu na zespół Majestic:

Jakby ktoś w ogóle zespołu nie kojarzył, to tu jest chyba najpopularniejszy utwór:

Po zespole Majestic był kabaret Łowcy.B – najpierw wyszedł jeden, potem dwóch następnych, obsługa ciągle manipulowała jednemu z nich w okolicach tyłka, później się wszyscy złapali za ręce, zagrali, zaśpiewali a na końcu ten pierwszy klęknął przed tymi trzema, z których tu widać już tylko dwóch. Potem jeszcze coś tam grali i jak skończyli, to musieli schodzić ze sceny (wyglądało to jak, jakby „gwiazda czekać nie mogła”).

Muszę pochwalić kabaret za odrobienie lekcji z lokalnych niesnasek czy sytuacji drogowych w okolicy – wszystko przez ten Puck ;) Nawet dali radę. Po tym kabarecie scenę zasłoniła czarna płachta i tyle – coś się tam później też działo, ale ja już byłem w strefie gastro, gdzie czekaliśmy na basistę z Majestic, by udać się na wspólne piwo w miejsce ku temu odpowiedniejsze.

Czemu już na wstępie napisałem, że to nie dla mnie? Przecież była muzyka, scena, ludzie, kiełbaski, szaszłyki i piwo! Przecież wstęp był za darmo! O ja niewdzięczny… No nie wiem, po prostu takie spędy (jak to w podtekście kabaretu padło) „bydła” mnie nie bawią. Miło ze strony miasta, że wydają moje pieniądze na takie imprezy, bo czasem i ktoś ciekawy zagra, wydaje mi się jednak, że te miejskie imprezy z roku na rok są coraz płytsze. Pamięta ktoś jeszcze dwudniowy OARF Wejherowo, koncerty Lipali czy Myslovitz? Nawiasem mówiąc, w tym roku OARF w Wejherowie 3 września, zagra m.in. Fosfor i Luxtorpeda.

PS. Jeden wpis na blogu, a naraziłem się i Wejherowu, i Puckowi… Miało być dobrze, wyszło jak zwykle.

Muzeum Zabawek i Bajek w Toruniu

Toruń, kujawsko-pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

Na to muzeum byłem (jak z resztą jestem na każde muzeum) nastawiony negatywnie, ale Andy bardzo chciał je odwiedzić. Po wizycie myślę, że warto – może połowa eksponatów (czyli lalki) jest w ogóle nieinteresująca dla faceta, ale są też zabawki z epoki PRLu, które już nawet ja z dzieciństwa pamiętam… Kto w moim wieku nie miał za młodu Ani czy tych styropianowych samolotów?! A syfon? Syfony to chyba każdy pamięta!

Lokalizacja muzeum:

Światło

Celbowo, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

W fotografii najważniejsze jest światło, bo jak sama nazwa wskazuje, to właśnie tym światłem rysujemy. Kiedy umawiam się na zdjęcia na godzinę 9:00 lub 19:00, to nie dlatego że nie mam co robić rano lub w planach mam spanie do 16:00. Chodzi o światło, konkretne światło w konkretnym miejscu, gdzie się umawiamy, o konkretnej godzinie i konkretnego dnia roku, przy konkretnej pogodzie. Nawiasem mówiąc, z tego względu nie lubię jak ktoś dzwoni umówionego dnia i mówi „a może trzy godziny wcześniej”, lub spóźnia się dwie godziny – jeśli zaplanowałem zdjęcia na godzinę przed zachodem Słońca, to nie wiem jak byśmy się starali – będziemy mieć godzinę (i tylko godzinę), jeśli zdjęcia mają być rano, a ktoś je przesuwa na południe, to pozdrawiam serdecznie (najchętniej powiedziałbym wówczas „no to innym razem”). Oczywiście posiłkuję się aplikacjami, które pozwalają mi na podstawie miejsca i czasu wyznaczyć pozycję Słońca, dzięki czemu wiem jakie światło mogę na miejscu zastać. Właśnie z powodu jednej takiej aplikacji zaplanowałem sobie pobudkę na 3:00. Kwadrans później, moja niczego nieświadoma żona została postawiona na nogi, ubrana i po kolejnym kwadransie zapakowana do samochodu. Niestety pogoda zepsuła mi to, co chciałem dziś osiągnąć (nie pierwszy i nie ostatni raz), ale poranna kawa o czwartej nad ranem, nad Zatoką Pucką nam to zrekompensowała.

Tak w ogóle, to dziś próbowałem swoich sił w kręceniu wideo. Jeśli ktoś myśli, że mając jako takie podstawy fotografii da się łatwo filmować, bo przecież używa się do tego tego samego aparatu, to jest w błędzie… co widać poniżej ;)

PS. Oczywiście to nie jest tak, że ja nie robię spontanicznie zdjęć w samo południe w bardzo słoneczne dni, bo mi światło nie odpowiada – robię, ale wiem jakie to niesie ze sobą ograniczenia.