Bezkarnie leniwe popołudnie

prawiejakfotograf.pl

Zawsze “lubiłem” na fotoblogach te wszystkie wpisy, w których było minimum siedemset zdjęć. Poniżej tylko sześćdziesiąt cztery zdjęcia z dzisiejszego leniwego popołudnia w Bieszkowicach.

PS. To nie my tak bezczelnie zostawiliśmy śmieci, przykre to bo dookoła jeziora było tego więcej.

Rozmiar ma znaczenie

prawiejakfotograf.pl

Ile osób, tyle opinii na temat popularnego stwierdzenia, że “rozmiar ma znaczenie”. Tym razem na tapecie Nikon Nikkor 35 mm f/1.8G AF-S DX, czyli nie dość, że stałka 35 mm, to jeszcze obiektyw dedykowany aparatom o formacie zbliżonym do APS-C (o różnicach między DX a FX rozpisywałem się tutaj). Ja używałem go z pełną klatką. Moja opinia? Jestem zachwycony, dziękuję, można się rozejść… ;)

A tak na poważnie… Jak widać poniżej, do portretowych zdjęć się to maleństwo średnio nadaje, ze względu na perspektywę przy tej ogniskowej, która robi psikusa i zniekształca trochę bliskie obiekty. Do zdjęć grupowych jest to już jednak całkiem akceptowalne. Obiektyw winietuje na pełnej klatce, ale rzekłbym że to raczej jego urok niż wada. Ostrość jest dobra, choć sam autofocus mógłby był szybszy. Głębia ostrości przy pełnej dziurze jest dla bliskich obiektów niewielka, ale nie jest zbyt mała (wszystkie poniższe zdjęcia zostały wykonane przy f/1.8). Dystorsje są do zniesienia i łatwe do skorygowania. Obiektyw jest tani, dobry i lekki, przyzwoicie rysuje na pełnej klatce – można założyć i nie ściągać przez długie tygodnie.

PS. Już widzę oburzenie części osób, ale porównałbym go do Sigmy 30 mm f/1.4 EX DC HSM podpiętej do DX (bo Sigma niestety nie daje rady na pełnej klatce).

Goście, bieliki, drzewa pomniki…

#Wejherowo, Wejherowo, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

Tydzień w dzisiejszych insta-czasach to już prawie wieczność, więc można powiedzieć, że zdjęcia z szuflady, bo właśnie tydzień temu mieliśmy cudownych gości z którymi wybraliśmy się na mały spacer. Kto by się wówczas spodziewał, że spacer się skończy chorobowym dla niektórych? A jednak… ;) W każdym razie spacer udany, bo w końcu udało mi się te nasze wejherowskie bieliki zobaczyć (poprzednio się jakoś chowały na mój widok).

Taki trochę bielik-rencista w domu opieki… ;)

Hel, rodzice, szwagry…

#PolwysepHelski, #hel, Hel, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

W minioną środę też byliśmy na Helu. Zdjęcia dopiero dzisiaj, bo… długa historia, która po raz kolejny pokazuje, że posiadanie backupu ważnych danych to podstawa (straciłem tylko 33 zdjęcia, a właściwie 33 RAWy, bo JPGi w pełnej rozdzielczości już wyeksportowane bezpiecznie w dwóch innych lokalizacjach są). Trzydzieści trzy zdjęcia na przeszło sto tysięcy (nazbierało się tego przez lata). Oczywiście mogłem uniknąć problemów odłączając dysk przed przywróceniem komputera do stanu fabrycznego, ale “po co”… ;) Jedyne czym się przejąłem to czas, który zmarnowałem na przywracanie z backupu.

I teraz coś dla niedowiarków, którzy zawsze się dziwią jak się im mówi, że z Gdańska widać Hel. No widać i to nie jest nic mocno wyjątkowego, ale zdecydowanie lepiej z Helu obserwować Gdańsk, ze względu na charakterystyczne budynki. Jednym z takich budynków jest wieża Kapitanatu Portu Północnego (po prawej stronie zdjęcia):

#PolwysepHelski, #hel, Hel, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

W linii prostej to jest 24 km, a widać po lewej inne obiekty, jeszcze bardziej oddalone. Na mapie wygląda to tak:

A jakby ktoś nadal nie zorientował się o jaki budynek mi chodzi, polecam Google Images.