Rozmiar ma znaczenie

prawiejakfotograf.pl

Ile osób, tyle opinii na temat popularnego stwierdzenia, że „rozmiar ma znaczenie”. Tym razem na tapecie Nikon Nikkor 35 mm f/1.8G AF-S DX, czyli nie dość, że stałka 35 mm, to jeszcze obiektyw dedykowany aparatom o formacie zbliżonym do APS-C (o różnicach między DX a FX rozpisywałem się tutaj). Ja używałem go z pełną klatką. Moja opinia? Jestem zachwycony, dziękuję, można się rozejść… ;)

A tak na poważnie… Jak widać poniżej, do portretowych zdjęć się to maleństwo średnio nadaje, ze względu na perspektywę przy tej ogniskowej, która robi psikusa i zniekształca trochę bliskie obiekty. Do zdjęć grupowych jest to już jednak całkiem akceptowalne. Obiektyw winietuje na pełnej klatce, ale rzekłbym że to raczej jego urok niż wada. Ostrość jest dobra, choć sam autofocus mógłby był szybszy. Głębia ostrości przy pełnej dziurze jest dla bliskich obiektów niewielka, ale nie jest zbyt mała (wszystkie poniższe zdjęcia zostały wykonane przy f/1.8). Dystorsje są do zniesienia i łatwe do skorygowania. Obiektyw jest tani, dobry i lekki, przyzwoicie rysuje na pełnej klatce – można założyć i nie ściągać przez długie tygodnie.

PS. Już widzę oburzenie części osób, ale porównałbym go do Sigmy 30 mm f/1.4 EX DC HSM podpiętej do DX (bo Sigma niestety nie daje rady na pełnej klatce).

Goście, bieliki, drzewa pomniki…

#Wejherowo, Wejherowo, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

Tydzień w dzisiejszych insta-czasach to już prawie wieczność, więc można powiedzieć, że zdjęcia z szuflady, bo właśnie tydzień temu mieliśmy cudownych gości z którymi wybraliśmy się na mały spacer. Kto by się wówczas spodziewał, że spacer się skończy chorobowym dla niektórych? A jednak… ;) W każdym razie spacer udany, bo w końcu udało mi się te nasze wejherowskie bieliki zobaczyć (poprzednio się jakoś chowały na mój widok).

Taki trochę bielik-rencista w domu opieki… ;)

Hel, rodzice, szwagry…

#PolwysepHelski, #hel, Hel, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

W minioną środę też byliśmy na Helu. Zdjęcia dopiero dzisiaj, bo… długa historia, która po raz kolejny pokazuje, że posiadanie backupu ważnych danych to podstawa (straciłem tylko 33 zdjęcia, a właściwie 33 RAWy, bo JPGi w pełnej rozdzielczości już wyeksportowane bezpiecznie w dwóch innych lokalizacjach są). Trzydzieści trzy zdjęcia na przeszło sto tysięcy (nazbierało się tego przez lata). Oczywiście mogłem uniknąć problemów odłączając dysk przed przywróceniem komputera do stanu fabrycznego, ale „po co”… ;) Jedyne czym się przejąłem to czas, który zmarnowałem na przywracanie z backupu.

I teraz coś dla niedowiarków, którzy zawsze się dziwią jak się im mówi, że z Gdańska widać Hel. No widać i to nie jest nic mocno wyjątkowego, ale zdecydowanie lepiej z Helu obserwować Gdańsk, ze względu na charakterystyczne budynki. Jednym z takich budynków jest wieża Kapitanatu Portu Północnego (po prawej stronie zdjęcia):

#PolwysepHelski, #hel, Hel, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

W linii prostej to jest 24 km, a widać po lewej inne obiekty, jeszcze bardziej oddalone. Na mapie wygląda to tak:

A jakby ktoś nadal nie zorientował się o jaki budynek mi chodzi, polecam Google Images.

Podbojów półwyspu ciąg dalszy

#Baltyk, #PolwysepHelski, #hel, #morze, #plaza, Hel, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

Tym razem na podbój półwyspu poszliśmy we trójkę, chociaż sposobu w jaki porusza się obecnie moja teściowa, chodzeniem bym jeszcze nie nazwał… ;) Z drugiej strony, w końcu Jadźka wyrwała się z łóżka, po blisko trzech miesiącach leżakowania (wiecie, przejście dla pieszych, samochód, lot w powietrzu, lądowanie bez telemarku, kilka tygodni w szpitalu i te sprawy) i właśnie w Helu ma rehabilitacje.

PS. W końcu ktoś zrobił mi zdjęcie z Dorotą ;)

Zrobiłeś zdjęcie tej strukturze?

prawiejakfotograf.pl

Hel przez kolejne parę tygodni będzie odwiedzany przez nas regularnie – teściową na koniec Polski wywieźliśmy na rehabilitację. Nawiasem mówiąc, jeszcze takiej miłej atmosfery w szpitalu nie widziałem, wiem co mówię, bo cały zeszły rok zbierałem doświadczenia w tej materii (nie, żeby w innych było coś rażąco złego w podejściu do pacjenta, ale tu w Helu naprawdę wydaje się być wyjątkowo). Na plaży też byliśmy, ale nie szło się opalać. Brzeg pokryty był lodową glazurą. „Zrobiłeś zdjęcie tej strukturze?” – zapytała Dorota (padłem, hehe). Pogoda była „umiarkowana”, chociaż zamawiałem inną (za to termos z herbatą i chemiczne ogrzewacze cieszyły nas po dwakroć) – może następnym razem ;)

PS. Ryby też jedliśmy.