Nie wiem czego chcę…

Tak właśnie w dużym skrócie można by było opisać potrzeby wielu początkujących adeptów fotografii. Ostatnio jeden z nich zwrócił się do mnie z pytaniem, który z trzech obiektywów kupić sobie “na święta”, na liście znalazły się:

  • Tamron 10-24 mm f/3.5-4.5 Di II VC HLD
  • Nikkor AF-S 24-85 mm f/3.5-4.5 G ED VR
  • Nikkor AF-P DX 70-300mm f/4.5-6.3G ED VR
  • Nikkor AF-S DX 40 mm Micro f/2.8 G
  • Sigma 105mm f/2.8 EX DG OS HSM Macro

Tak, dobrze widzisz, jest tam też czwarty i piąty obiektyw, który wyskoczył jak przysłowiowy filip z konopi. Normalnie odpowiadam “nie wiem”, ale czego się nie robi dla przyjaciół. Wprawdzie święta minęły już dawno temu, ale może komuś się to jeszcze przyda. Co mamy? Kompletny brak pomysłu na cokolwiek… Z czego to wynika? Z niewiedzy. I żeby była jasność, ten wpis nie ma na celu wytykania niewiedzy jako czegoś złego, on ma na celu pomoc w postaci ukierunkowania, czy może raczej doprecyzowania naszych potrzeb. Rozłóżmy na szczegóły powyższe propozycje…

Producent obiektywu

Jak widać mamy do wyboru obiektyw Tamrona, Sigmy lub Nikona. Na rynku jest jeszcze Tokina, Canon, Leica, Zeiss, Pentax, Samyang i cała masa innych obiektywów. Różnica jest taka, że niektórzy producenci produkują obiektywy do swoich aparatów (Nikon, Canon) a inni obiektywy dedykowane do różnych aparatów (Sigma, Tamron) – nawiasem mówiąc Sigma ma też swoje aparaty, ze swoim bagnetem. Zdarzają się przypadki współpracy (mniej lub bardziej zamierzonej), gdzie zdarza się że aparat (np. Fuji, Kodak, Kiev) ma bagnet np. Nikona, więc obiektywy między tymi systemami będą wzajemnie (przynajmniej w pewnym stopniu) współpracowały (byłbym ostrożny z obiektywami od Kieva lub archaicznymi Nikkorami). No właśnie – bagnet, czyli ten zatrzask, który łączy obiektyw z aparatem oraz styki elektryczne przy bagnecie, to jest główna różnica w obiektywach “uniwersalnych” – trzeba zwyczajnie szukać obiektywów z bagnetem dedykowanym do naszego aparatu. Dla mnie to jest oczywiste, ale jak zaczynałem przygodę z lustrzankami, to długo się zastanawiałem jak to jest z tymi Sigmami i Tamronami. Istnieją jeszcze konwertery, które mocuje się między aparatem a “niezgodnym” obiektywem, ale trzeba uważać, ponieważ nie zawsze działają wszystkie funkcje obiektywu lub niemożliwe jest ustawianie ostrości “na nieskończoność” (tak jest w adapterach do obiektywów z gwintem M42 do Nikonów, trzeba szukać adaptera ze specjalną soczewką korygującą). Podsumowując: należy szukać obiektywu z mocowaniem naszego aparatu a jeśli dany obiektyw nie występuje w wersji z naszym bagnetem, można poszukać konwertera (sugeruję przeszukać fora internetowe, wiele osób eksperymentuje z różnymi adapterami).

PS. Kupiłem konwerter umożliwiający podłączenie obiektywów z bagnetem Nikon F do aparatu Nikon 1. Sprzedający wyraźnie mnie uprzedził, poza opisem przedmiotu, że jeśli nie posiadam obiektywu z pierścieniem przysłony, nie będę w stanie robić zdjęć innych niż na maksymalnie przymkniętym obiektywie. Poza tym ten konwerter nie wspiera AF i nie przenosi informacji o przysłonie, więc nie działa światłomierz w Nikonie 1. Tak się składa, że żadna z tych niedogodności nie jest dla mnie problemem, ale nieświadomy użytkownik byłby zawiedziony, dlatego trzeba uważać.

Nawiasem mówiąc, co za bzdura nazywać aparat Nikon 1, przecież na takie pytanie do wyszukiwarki dostaniemy masę śmieci zamiast informacji o konkretnym aparacie. To jest tak specjalnie nazwane?

Ogniskowa

Przyjrzyjmy się teraz ogniskowym wymienionych obiektywów – mamy tu: 10-24 mm, 24-85 mm, 70-300 mm, 40 mm i 105 mm. W zależności od tego czy dysponujemy aparatem z matrycą DX czy FX (będę się tu posługiwał nikonowskimi oznaczeniami, ale dla Canona byłoby to APS-C i pełna klatka, a mnożnik wynosiłby 1,6) mamy tu do czynienia z zakresem 15 – 450 mm + 60 mm i 157,5 mm (dla DX, czyli mnożnik 1,5) lub 10 – 300 mm + 40 mm i 105 mm dla pełnej klatki. W tym przypadku chodziło o aparat DX i trzeba o tym pamiętać, ponieważ wskazany Tamron 10 – 24 mm, Nikkor 70 – 300 mm i Nikkor 40 mm jest dedykowany dla aparatów z matrycą wielkości DX, czyli nie pokryje pełnej klatki tylko zostawi czarne tło dookoła! Nawiasem mówiąc, poprzednia wersja tego Tamrona pokrywa pełną klatkę już przy 13 – 14 mm (więcej o tym we wpisie o różnicach FX kontra DX). W tej chwili chyba już wyraźnie widać, że jest to ładny komplet obiektywów dla matryc DX i żaden z nich nie jest dla innego alternatywą, więc wybór jednego z nich zamiast innego może być podyktowany jedynie konkretnymi potrzebami, które przed zakupem trzeba określić.

Tamron 10 – 24 mm

Ten zakres ogniskowych świetnie nadaje się do szerokich krajobrazów, ciasnych miejskich przestrzeni i zdjęć kreatywnych. Posiadam poprzednią wersję tego obiektywu i tak jak pisałem powyżej – świetnie sprawdza się nawet na pełnej klatce dają naprawdę ekstremalnie szerokie pole widzenia a przy tym obraz nie jest obarczony dużą dystorsją (horyzont umieszczony bardzo nisko lub bardzo wysoko w kadrze nie wygina się). Moja wersja obiektywu miała dość wolny AF (ale przy tak szerokich kątach ma to znikome znaczenie) który dodatkowo nie działa w ogóle w trybie Live View w Nikonie D610 (myślę, że to kwestia AF w Nikonie).

Nikkor 24 – 85 mm

Jest to “zwykły obiektyw ze zwykłym zakresem ogniskowych”. Rzekłbym, że jest trochę jak Skoda Octavia – niby samochód, niby jeździ, ale prestiżu nie ma i w fotel nie wgniata, z drugiej strony jeździ jak trzeba, niewiele pali i da się nią przewieźć wersalkę i piec kaflowy (na raz). To taki obiektyw do niczego konkretnego, ale nadaje się do wszystkiego. Moim zdaniem świetny wybór jeśli chcesz zabrać ze sobą tylko jeden obiektyw, którym da się zrobić i portret, i krajobraz. Jest ostry, ma dużą skalę odwzorowania, dość blisko ostrzy, ma stabilizację obrazu. Wadą jest moim zdaniem pierścień zmiany ogniskowej, który z założonym odwrotnie tulipanem jest nieużywalny. Jakby pierścień ostrości był w tym miejscu, byłoby to mniej upierdliwe (większość korzysta z AF). W moich Tamronach wygląda to tak:

prawiejakfotograf.pl

Natomiast w Nikkorach tak (ciekawostką jest ta Sigma, której wartość niewiele przekracza wartość zaślepki do body, bo zoom w niej jest „w drugą stronę”):

prawiejakfotograf.pl

Nie mam więcej zmiennoogniskowych obiektywów Sigmy, więc nie wiem czy to reguła, po prostu używa się tego dziwnie, ale umieszczenie pierścienia ogniskowych bliżej bagnetu, tak żeby nie zasłaniał go założony odwrotnie tulipan, jest zdecydowanie wygodniejsze. Z tego co wiem, to Nikon czasami robi to dobrze (np. w Nikon AF-S Nikkor 70-200 mm f/2.8 G ED VR II) a potem w kolejnej generacji obiektywu zamienia miejscami pierścienie (Nikon AF-S Nikkor 70-200 mm f/2.8 E FL ED VR III). Może względy konstrukcyjne, ale…

Nikkor 70 – 300 mm

Samego obiektywu w rękach nie miałem, używałem kiedyś jednak Sigmy o takim samym zakresie wraz z lustrzanką DX. Taki obiektyw się nadaje na polowania na ptaszki czy kotki, nada się też do amatorskiego fotografowania sportu, ale mimo tego że ma redukcję drgań należy pamiętać, że przy świetle f/6.3 musi być naprawdę jasno, żeby zamrozić ruch (nie ma sensu fotografować samych rozmazanych ptaków, kotów czy sportowców). Redukcja drgań na pewno pomoże utrzymać nieporuszony kadr, jeśli dodatkowo obiekt będzie nieruchomy to świetnie. Z odrobiną samozaparcia takie szkło można wykorzystać też w fotografii portretowej czy studyjnej, ale… Na lato i wakacje będzie ok, natomiast głęboko bym się zastanowił nad używanym Tamronem 70 – 200 ze światłem 2.8 w podobnej cenie. Należy pamiętać, że różnica między 200 a 300 mm nie jest aż tak bardzo odczuwalna czy powalająca.

Nikkor 40 mm

Właściwie nie wiem po co jest ten obiektyw. Nikon w swojej ofercie ma kilka takich szkieł, które wydają mi się zbędne. Prawdopodobnie jeszcze do nich nie dojrzałem. Tu mamy do czynienia z obiektywem makro, ale przecież są inne obiektywy makro o całkiem podobnych parametrach… No dobrze, ale skoro już jesteśmy przy tym Nikkorze, to zajrzałem do broszurki i okazuje się, że ostrzy już od 16,3 cm i przy tej odległości zapewnia skalę odwzorowania 1:1. To jest jakiś sens. Przede wszystkim należy się wyjaśnienie, co to jest skala 1:1. Jeżeli będziemy fotografowali np. robaczka, który w rzeczywistości ma 2 cm długości, to taki robaczek odwzorowany będzie w skali 1:1 na matrycy aparatu (jeśli odpowiednio blisko podejdziemy i obiektyw będzie w stanie ustawić ostrość). Matryca w Nikonie D5000 ma wymiary 23,6 mm x 15,8 mm (w innych Nikonach DX jest podobnie). Skoro matryca ma 23,6 mm długości a nasz robak 20 mm, to będzie wypełniał kadr praktycznie od krawędzi do krawędzi. Czy to zapewni nam spektakularne efekty gdzie oko pszczoły wypełnia całe zdjęcie? No nie… i trzeba pamiętać, że jeżeli obiektyw jest oznaczony jako “makro” (Nikon nazywa to “micro”) to zapewnia skalę odwzorowania 1:1 ale nie musi nic więcej. To tak jak z whisky – trunek musi leżakować minimum trzy lata, ale wszyscy wiemy że dobra whisky leżakuje zdecydowanie dłużej. Poza tym przy tym obiektywie trzeba pamiętać, że dla klatki w formacie DX będzie miał on 60 mm, więc ani z niego portretówka ani do krajobrazów. Myślę że do macro lepiej byłoby kupić zwykły 50 mm 1.8 D lub G i komplet pierścieni pośrednich z przeniesieniem “wszystkich styków”, żeby mieć pomiar światła (ostrość i tak się będzie ustawiało ręcznie).

Sigma 105 mm

To mi wygląda na przyzwoity obiektyw portretowy. Nie jest to może 85 mm 1.4 ale i pewnie za inne pieniądze. Minimalna odległość ostrzenia to 31,2 mm i skala odwzorowania 1:1. Jeśli bym miał wybierać obiektyw do makro, zdecydowanie wziąłbym tą Sigmę zamiast wymienionego wcześniej Nikkora – poza makro nada się na portretówkę. Zaletą w tej Sigmie jest też ustawianie AF – można ręcznie zmieniać ostrość bez wyłączania AF (mam Sigmę 30 mm z tym samym sposobem ustawiania ostrości i to jest wygodne). Na pewno będzie cięższa niż w/w Nikkor, ale i tak brałbym.

Dodatkowe bajery

Poza wymienionymi rzeczami warto jeszcze rozszyfrować nazwy obiektywów, mianowicie:

Tamron 10-24 mm f/3.5-4.5 Di II VC HLD – ogniskowe 10 – 24, jasność 3.5 – 4.5, Di II – do matryc DX/APS-C (do pełnoklatkowych matryc byłoby Di), VC – stabilizacja obrazu, HLD – jakiś nowy silnik AF

Nikkor AF-S 24-85 mm f/3.5-4.5 G ED VR – autofocus „Silent Wave” Motor (silnik ultradźwiękowy), ogniskowe 24 – 85 mm, jasność 3.5 – 4.5, G – bez pierścienia przysłon, ED – szkło o niskiej dyspersji co ma zapobiegać aberracji chromatycznej, VR – stabilizacja obrazu

Nikkor AF-P DX 70-300mm f/4.5-6.3 G ED VR – autofocus z silnikiem krokowym (niby cichszy i szybszy), dedykowany dla klatek DX, ogniskowe 70 – 300 mm, jasność 4.5 – 6.3, G – bez pierścienia przysłon, ED – szkło o niskiej dyspersji co ma zapobiegać aberracji chromatycznej, VR – stabilizacja obrazu

Nikkor AF-S DX 40 mm Micro f/2.8 G  – autofocus „Silent Wave” Motor (silnik ultradźwiękowy), dedykowany dla klatek DX, 40 mm, do makrofotografii, światło 2.8, G – bez pierścienia przysłon

Sigma 105 mm f/2.8 EX DG OS HSM Macro – 105 mm, światło 2.8, EX – Sigma z wyższej półki, ze złotym paskiem (serio), DG – do lustrzanek pełnoklatkowych (DC jest do lustrzanek APS-C), OS – stabilizacja obrazu, HSM – silnik ultradźwiękowy, Macro – do makro

Na zakończenie

Warto zwrócić uwagę na to, że Nikon nie oznacza w żaden szczególny sposób obiektywów dedykowanych do aparatów pełnoklatkowych, z tego względu sugerowałbym aby przy zakupie obiektywów z drugiej ręki upewnić się, czy aby ktoś np. w opisie aukcji nie zapomniał umieścić “DX” w nazwie obiektywu, żebyśmy nie kupili do pełnej klatki szkła dedykowanego do klatki DX. W drugą stronę, to nie problem – jeśli mamy lustrzankę DX, to nie ma się czym przejmować (chociaż warto wybierać obiektywy, które będą przydatne po ewentualnej przesiadce na pełną klatkę).

Dodatkowo chciałbym uspokoić wszystkich, którzy się wahają przed zakupem Nikkorów – to nie jest żadna chińska marka jak kiedyś sprzedawane na rynkach magnetofony SQNY czy PANASANYO ;) Zarówno aparaty Nikon jak i obiektywy Nikkor produkowane są przez tą samą firmę Nippon Kōgaku Kōgyō Kabushikigaisha (pierwsza zasada internetów – nigdy nie staraj się zrozumieć Japońców). Tak naprawdę to spółka, która obecnie nazywa się Nikon Corporation.

A zatem, co wybrać?

Jakie zdjęcia chcesz robić na początek? Wybierz taki obiektyw, który Ci to umożliwi.

FX kontra DX

Baconsthorpe, England, United Kingdom, prawiejakfotograf.pl

Poprzedni wpis o zoomach powinien był chyba poczekać na wpis, taki jak ten, w którym będę marudził na temat wielkości matryc. Z drugiej strony tu odwołuję się do pewnych kwestii poruszonych poprzednio, sugeruję się więc zapoznać z wpisem o zoomach zanim przejdziesz dalej…

Z uwagi na fakt, że kompletnie nie interesował mnie rynek bezlusterkowców i innego rodzaju aparatów z wymienną optyką, kompletnie nie wiem jakiej wielkości matryce są tam standardem (wiem, że Nikon montuje coś, co określają jako CX – matryca o wymiarach 13,2 mm x 8,8 mm z mnożnikiem x 2,7, ale jak z innymi producentami, to nie mam pojęcia), skupię się wiec na tym, o czym coś wiem – czyli na matrycach wielkości FX i DX.

prawiejakfotograf.pl
Canon EOS 300D – założę się, że gdzieś tam na świecie istnieje zdjęcie z drugiej strony…

Na początku był [tfu] Canon. Jak dobrze pamiętam, Canon EOS 300D aka Rebel, w obrzydliwym kolorze srebrnoplastikowym, był pierwszą konsumencką lustrzanką cyfrową (DSLR1)) skierowaną do ludu. Taki Volkswagen fotografii. Sprzedawany był w zestawie (KIT) z obiektywem 18-55 mm o jasności z zakresu „słaba do fatalnej” i śmiem twierdzić, że nie odniósłby w ogóle sukcesu, gdyby nie dało się do niego przykręcić ruskich obiektywów od Zenita (przez adapter) ;) – nie da się ukryć, że właśnie ów zestaw i jego anglojęzyczna nazwa „KIT” położyła podwaliny pod polską definicję obiektywu z zestawu, obiektywu który był w powszechnym mniemaniu… do kitu. Rebel miał matrycę CMOS o wymiarach 22,7 mm x 15,1 mm (mnożnik ogniskowej 1,6) i kosztował więcej niż Volkswagen w przyzwoitym stanie technicznym.

Odpowiedzią Nikona był o ile wiem Nikon D70, a później trochę okrojony Nikon D50, którego dumnym posiadaczem jestem do dziś. Aparaty te miały matryce CCD o wielkości 23,7 x 15,6 mm (mnożnik ogniskowej 1,5). W przeciwieństwie do Canona, Nikon D70 miał lepszy obiektyw, ale nie dało się w Nikonach wykorzystać ruskich szkieł (ze względów konstrukcyjnych takie szkła podłączone przez adapter nie były w stanie wyostrzyć na obiekty dalsze niż kilka metrów, o nieskończoności nie wspominając). Pozostałymi producentami się wówczas nie interesowałem (wybierałem z tej dwójki, czy raczej trójki) i w zasadzie tak mi już zostało.

Rodzi się pytanie: po co producenci w ogóle zaczęli okrajać wielkości matryc? Pieniądze… Matryce pełnoklatkowe są droższe, a wówczas (rok 2003-2004) były cholernie drogie. Dziś ceny mocno zjechały, bo proces technologiczny jest lepszy i tańszy, a same matryce się spopularyzowały. Od czegoś trzeba było jednak zacząć. Z resztą rynek lustrzanek do dziś jest podzielony na aparaty pełnoklatkowe (FX) i aparaty z matrycą zbliżoną do formatu APS-C (DX).

prawiejakfotograf.pl
Nikon Nikkor AF 28-80 mm f/3.3-5.6G jako przykład obiektywu.

Obiektyw jaki jest, każdy widzi. Składa się z jakichś soczewek, pierścieni, przełączników, kilograma elektroniki schowanego dookoła, osłony przeciwsłonecznej… Generalnie odpowiedzialny jest za to, żeby światło wpadające do niego z przodu (a nie z boków, co obniża kontrasty – po to są osłony przeciwsłoneczne) przeszło przez niego i w względnie spójny sposób wyszło z tyłu i trafiło na matrycę.

prawiejakfotograf.pl
Jak działa obiektyw… (oczywiście nie każdy ma tyle pierścieni i przełączników, zasada jest jednak taka sama).

Producenci obiektywów także zareagowali na ten podział i zaczęli oferować obiektywy projektowane typowo pod matryce DX, twierdząc że one są super dopasowane, idealne i najlepsze do takich aparatów. Moim zdaniem, są one po prostu tańsze w produkcji i sam proces jest mniej wymagający. Ale czym tak w ogóle różnią się takie obiektywy od obiektywów stosowanych dla pełnych klatek? Na pewno zakresami ogniskowych, zwłaszcza przy szerokich kątach. Jeżeli ekwiwalent dla pełnej klatki to wynik mnożenia ogniskowej przez mnożnik, to obiektyw o zakresie 18-55 mm w zasadzie nie jest obiektywem super szerokim (18 mm x 1,5 = 27 mm) – 27 mm na pełnej klatce to jest szeroko, ale bez przesady… ;) Chcąc więc uzyskać na prawdę szeroki kadr, trzeba przy aparatach DX-owych sięgnąć po Sigmę 10 – 20 mm lub Tamrona 10 – 24 mm. Druga istotna różnica, to obszar jaki jest „oświetlany” przez obiektyw. Dla mniejszych matryc (DX) można w obiektywie zawęzić ten promień pola jakie jest oświetlane, co na pewno obniża koszty produkcji obiektywu.

I teraz ważna uwaga, głównie dla posiadaczy aparatów z matrycami pełnoklatkowymi (wierzę, że to był świadomy wybór i poniższa uwaga Was nie zaskakuje): należy uważać przy zakupie obiektywu na to, czy jest on stworzony pod matryce pełnoklatkowe! Jeśli kupimy obiektyw stworzony pod matryce DX, to może nam on nie oświetlić całej matrycy, tak jak w poniższym przykładzie (oznaczenia u góry dotyczą obiektywu, oznaczenia na dole dotyczą matrycy):

prawiejakfotograf.pl
Wykorzystanie obiektywów DX i FX na matrycach różnej wielkości.

Matryca FX ma szerokość 36 mm (przekątną ponad 43 mm), matryca DX jest mniejsza, zatem obiektyw typowo DX-owy będzie oświetlał mniejszy obszar, co na matrycy FX-owej może objawić się w postaci winietowania lub wręcz czarnych obszarów. Zobaczmy to na przykładach:

Baconsthorpe, England, United Kingdom, prawiejakfotograf.pl
Tamron SP AF 10-24 mm f/3.5-4.5 Di II LD Aspherical (IF) na pełnej klatce.
prawiejakfotograf.pl
Sigma 30 mm f/1.4 EX DC HSM na pełnej klatce

Ale… może się zdarzyć tak, że taki obiektyw będzie sobie całkiem nieźle radził na pełnej klatce, przykładem jest chociażby… Tamron 10 -24, który po zmianie ogniskowej (powyżej 13 – 14mm) pokrywa już pełną klatkę!

Cambridge, England, United Kingdom, prawiejakfotograf.pl
Tamron SP AF 10-24 mm f/3.5-4.5 Di II LD Aspherical (IF) na pełnej klatce przy 14 mm.

Przykładowy Tamron 10 – 24 mm z aparatem DX ma ekwiwalent ogniskowych (dla Nikona) 15 – 36 mm, natomiast podpięty do aparatu pełnoklatkowego ma zakres ogniskowych 10 – 24 mm, z czego użytecznych 13 – 24 mm i to jest szeroki kąt!

EDIT: A tak sobie radzi Nikkor 35 mm 1.8D na pełnej klatce!

Ok, mniejsze matryce – taniej, obiektywy o mniejszych wymaganiach – taniej, itd. Są jednak jeszcze inne różnice a główną chyba różnicą, która skłania dziś ludzi do wyciągania większej gotówki z kieszeni, jest jakość uzyskiwanych zdjęć. Po prostu na pełnej klatce wszystko wygląda lepiej, głębia ostrości, plastyka obrazu jest inna, wspaniały bokeh… a przynajmniej mnie się tak wydaje ;)

PS. Szkoda, że średni format w wersji cyfrowej nie ma żadnego Volkswagena…


1) DSLR – Digital Single Lens Reflex, czyli cyfrowa jednoobiektywowa lustrzanka

powrót do akapitu