Maj

prawiejakfotograf.pl

Comiesięczne publikacje miały mnie zmobilizować do systematycznego obrabiania zdjęć… Tak, maj… ;) Były minisesje z Olą, kot, fajny budynek, Kołobrzeg i szwagry, Łeba, skansen w Klukach i widok z latarni Stilo.

Styczeń

prawiejakfotograf.pl

Pomyślałem, że żeby cokolwiek działo się na tej stronie, to będę wrzucał chociaż jakieś podsumowania miesiąca, problem w tym, że żeby wrzucić jakieś zdjęcia, to trzeba je robić. To nie jest tak, że ja zdjęć nie robię, robię i to wiele, ale… albo to są zdjęcia gdzie staram się opanować warsztat i nie są to zdjęcia twórcze czy w ogóle nadające się do publikacji, albo jakieś sesje „dla kogoś”, których nie mogę publikować, albo zdjęcia w pracy (też nie mogę publikować), albo komórką, które nadają się do utrwalania wspomnień, ale nie do pokazywania… Pomyślałem zatem, że będę brał aparat a potem chociaż robił przegląd miesiąca.

Niestety pomyślałem o tym teraz, więc styczeń wieje nudą, luty też nie będzie zbyt super, ale może coś tam będzie na zdjęciach. Robienie zdjęć na siłę jest trochę bez sensu, ale może w końcu uda mi się wyrwać z nudy, w jakiej sam się zamknąłem… może nie od razu, poczekajmy trochę, ale przynajmniej zaczynam próbować. Potraktujmy je jako rozgrzewkę.

Na zdjęciach: Gdańsk (parking, okolice Jantara, murale we Wrzeszczu), rosół, Hannah (kotka), Wejherowo, lampy oświetlające hol w budynku.

Jastrzębia Góra

prawiejakfotograf.pl

Jastrzębia Góra ma swoje wady i zalety, jedną z zalet jest bliskość tego miejsca w stosunku do Wejherowa. Jak się okazuje, może to być i wadą, bo potrafimy podjąć spontaniczną decyzję „jedziemy” będąc już w samochodzie, ale nie mając ze sobą aparatu… Tak właśnie było w poniedziałek, musiał mi wystarczyć telefon, a było co fotografować…

prawiejakfotograf.pl

W piątek natomiast wycieczkę zrobiliśmy już nieco bardziej świadomie. Było cieplej, bez wiatru, niestety nie było też takiego spektaklu jaki dane nam było oglądać w poniedziałek, ale można było dłużej posiedzieć bez ryzyka hipotermii. Nawiasem mówiąc, zabieranie ze sobą na takie wycieczki kocyków „Polarvide” z Ikei to nie jest dobry pomysł – prawie każda knajpa ma teraz takie i wszyscy patrzą na Ciebie jak na kradzieja ;)

PS. Ze zdumieniem muszę przyznać, że Off na komary faktycznie działa.

Molo w Sopocie

#molo, #morze, #niebo, #slonce, #sopot, Sopot, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

Szok i niedowierzanie – w końcu nam się udało skorzystać z weekendowego słońca! Nie dość, że świeciło rano, świeciło po śniadaniu (a ci, którzy mnie znają mogą się domyślać, o której najchętniej jadłbym śniadanie), to jeszcze świeciło jak dojechaliśmy na miejsce! Posiedzieliśmy na molo, postrzelaliśmy selfiaczki (chociaż w sumie ja się nie znam i nie wiem, czy jak aparat stoi na statywie, to też jest selfie) i przeszliśmy parę kilometrów…

Widać było, że nie tylko nas pogoda wyciągnęła z domu. Plan mieliśmy bliżej nieokreślony i ten Sopot, to tak trochę z przypadku, ale było warto.