Hel, rodzice, szwagry…

#PolwysepHelski, #hel, Hel, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

W minioną środę też byliśmy na Helu. Zdjęcia dopiero dzisiaj, bo… długa historia, która po raz kolejny pokazuje, że posiadanie backupu ważnych danych to podstawa (straciłem tylko 33 zdjęcia, a właściwie 33 RAWy, bo JPGi w pełnej rozdzielczości już wyeksportowane bezpiecznie w dwóch innych lokalizacjach są). Trzydzieści trzy zdjęcia na przeszło sto tysięcy (nazbierało się tego przez lata). Oczywiście mogłem uniknąć problemów odłączając dysk przed przywróceniem komputera do stanu fabrycznego, ale „po co”… ;) Jedyne czym się przejąłem to czas, który zmarnowałem na przywracanie z backupu.

I teraz coś dla niedowiarków, którzy zawsze się dziwią jak się im mówi, że z Gdańska widać Hel. No widać i to nie jest nic mocno wyjątkowego, ale zdecydowanie lepiej z Helu obserwować Gdańsk, ze względu na charakterystyczne budynki. Jednym z takich budynków jest wieża Kapitanatu Portu Północnego (po prawej stronie zdjęcia):

#PolwysepHelski, #hel, Hel, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

W linii prostej to jest 24 km, a widać po lewej inne obiekty, jeszcze bardziej oddalone. Na mapie wygląda to tak:

A jakby ktoś nadal nie zorientował się o jaki budynek mi chodzi, polecam Google Images.

Trzech Króli

prawiejakfotograf.pl

Jeszcze wczoraj ten śnieg mnie denerwował, bo moja droga z pracy do domu była trzy razy dłuższa niż zazwyczaj (chociaż nie powiem, frajda z driftowania na drodze też była), natomiast dziś byłem zachwycony! Wybraliśmy się na zdjęcia, spotkaliśmy wielu znajomych, widzieliśmy Trzech Króli w Wejherowie…

PS. Dorota jest ninja!

Molo w Sopocie

#molo, #morze, #niebo, #slonce, #sopot, Sopot, pomorskie, Poland, prawiejakfotograf.pl

Szok i niedowierzanie – w końcu nam się udało skorzystać z weekendowego słońca! Nie dość, że świeciło rano, świeciło po śniadaniu (a ci, którzy mnie znają mogą się domyślać, o której najchętniej jadłbym śniadanie), to jeszcze świeciło jak dojechaliśmy na miejsce! Posiedzieliśmy na molo, postrzelaliśmy selfiaczki (chociaż w sumie ja się nie znam i nie wiem, czy jak aparat stoi na statywie, to też jest selfie) i przeszliśmy parę kilometrów…

Widać było, że nie tylko nas pogoda wyciągnęła z domu. Plan mieliśmy bliżej nieokreślony i ten Sopot, to tak trochę z przypadku, ale było warto.

Gdańskie koło widokowe

prawiejakfotograf.pl

W końcu i my trafiliśmy na nasze koło widokowe. Muszę przyznać, że całkiem fajnie…

Cztery kółeczka, objawów lęku wysokości (przynajmniej u mnie) brak (może dlatego, że nie wiało), klima faktycznie jest i działa (huczy nieprzyjemnie). Tylko jeśli mogę coś zasugerować – wybierzcie się rano, kiedy Słońce jest z drugiej strony i zajmijcie miejsce „po właściwej stronie”, bo całą podróż trzeba siedzieć i jak się źle usiądzie, to się trzeba obracać…