Jakiego ma zooma?

Z czasów wczesnego pojawiania się aparatów cyfrowych pamiętam jedno zasadnicze pytanie, które padało między wszystkimi posiadaczami cyfrówek: „Jakiego ma zooma?”. W zasadzie aparaty kliszowe (kompakty) też miewały zoomy, ale przynajmniej w moim otoczeniu królowały (do czasu pojawienia się pierwszych cyfrówek) głównie kliszaki z obiektywami bez zooma (i bez autofocusa) – zoomy pojawiły się wraz z cyfrówkami (oczywiście miałem świadomość istnienia obiektywów zmiennoogniskowych, nawet w ówczesnych lustrzankach, ale jakoś nie było mi dane posiadanie takowego). Generalnie pytanie o zooma było takim już ostatecznym pytaniem i odpowiedź na nie mogła dany aparat wynieść na piedestał jak i kompletnie go pogrzebać…

prawiejakfotograf.pl
Konica Minolta Dimage Z10 – oszałamiające 3.2 megapiksela!

No to jakiego macie zooma? Ja miałem aparat z zoomem 8x, koleżanka 6x, kolega 4x, a jeden nawet 12x! Tylko, że to nic nie mówi… prawie. O wiele lepszym sposobem jest podanie zakresu ogniskowych, tyle tylko że ze względu na różne wielkości matryc1) i ta wartość była delikatnie mówiąc, z pomiędzy pośladków. Na szczęście producenci nie podawali (zazwyczaj) faktycznej długości ogniskowej, tylko ekwiwalent dla małego obrazka (czyli standardowej wielkości klatki – 36 x 24 mm, zwanej dziś, po erze malutkich matryc, pełną klatką) bo ta wartość zawsze była większa, a nie od dziś wiadomo, że więcej znaczy lepiej. Miałem zatem aparat z zakresem ogniskowych (ekwiwalentu dla pełnej klatki) 36 – 290 mm. Teraz kalkulatory w dłoń i dzielimy 290 mm przez 36 mm – ile wyszło? Dlatego własnie producent mojego aparatu nakleił na niego wielką naklejkę „Zoom 8x!”. No i fajnie, tylko teraz mając aparat czy obiektyw z zoomem 4x nadal nic o nim nie wiemy…

No ale co to w ogóle jest ogniskowa? Najprościej chyba cofnąć się do dzieciństwa po lupę w słoneczny dzień…

prawiejakfotograf.pl
Nie bawcie się tak latem w lesie…

…i koniec filozofowania, to po prostu odległość od układu soczewek do miejsca, w którym skupiają one swoje promienie. Ale czy to nam cokolwiek mówi o właściwościach obiektywu? No niby nadal nie (chociaż zakładając, że jakieś doświadczenie już mamy oraz biorąc pod uwagę, że producenci zawsze2) podają ekwiwalent ogniskowych dla małego obrazka, możemy już conieco wywnioskować). Skoro wszystko w fotografii sprowadza się do małoobrazkowej kliszy, weźmy taką kliszę…

prawiejakfotograf.pl
Klisza z klatkami obrazu

Na szczęście prawdziwe klisze, nawet te najgorsze, precyzję wykonania miały na wyższym poziomie ;) Klisza w aparacie wędrowała ciągnięta przez zębate rolki, zatrzymywała się co kilkadziesiąt milimetrów i w momencie wykonywania zdjęcia tworzyła się klatka z obrazem. Klatka miała te 36 mm szerokości i 24 mm długości – a jaką miała przekątną? Mi wyszło że 43,27 mm. No to lecimy dalej…

prawiejakfotograf.pl
Klisza w trakcie naświetlania…

Jak widać powyżej, obiektyw o ogniskowej h rzuca światło na powierzchnię kliszy. Przyjmijmy że wysokość od obiektywu (czyli ogniskowa) jest równa przekątnej klatki, czyli 43 mm (tak naprawdę nie jest to moje założenie, poza tym to tylko punkt wyjścia). No to liczymy…

prawiejakfotograf.pl
Bardzo skomplikowane obliczenia na poziomie szkoły podstawowej

Wyszło mi, że tangens alfa równe jest 0,5 – wziąłem do rąk tablice matematyczne i okazuje się, że alfa wynosi ok 27 stopni. Liczyliśmy dla połowy trójkąta (żeby mieć trójkąt prostokątny), więc mnożymy wynik razy dwa, co daje nam  2 x alfa ok 54 stopni, zatem obiektyw o ogniskowej 43 mm dla pełnej klatki ma kąt widzenia (po przekątnej klatki) ok 54 stopni – taki kąt widzenia dla obiektywu przyjęło się uważać za standardowy (Wikipedia mówi, że 53 stopni). Jeżeli obiektyw ma szerszy kąt widzenia (krótszą ogniskową) jest obiektywem szerokokątnym, jeżeli kąt widzenia jest mniejszy (dłuższa ogniskowa) mamy do czynienia z teleobiektywem. Oczywiście jest to skrót myślowy, bo przecież popularny obiektyw kategorii „must have”, czyli 50 mm stałka, byłby wg tego schematu teleobiektywem (a nie jest), ale taka jest ogólna zasada.

No ale co z tym zoomem? Teraz to już będzie całkiem z górki… Obiektyw o zakresie ogniskowych 18 – 55 mm ma zoom (kalkulatory w dłoń) 3x, obiektyw o zakresie ogniskowych 70 – 200 mm ma zoom… 3x. Czy by to były takie same obiektywy?! Wiedząc już jak ogniskowa przekłada się na kąt widzenia, oczywiście odrzucimy ten bzdurny pomysł, bo wiemy że pierwszy z nich jest obiektywem od szerokiego kąta, poprzez standardowy, na lekkim tele skończywszy (chociaż 55 mm dla pełnej klatki zaliczyłbym jeszcze do standardowych ogniskowych) a drugi jest obiektywem od lekkiego tele, do dość konkretnego… Dlatego właśnie pytanie „jaki ma zoom” i jakakolwiek na nie odpowiedź jest (w gruncie rzeczy) bez sensu.

Skoro „zoom” jest bez sensu, to wróćmy do ogniskowych. Ze względu na różne wielkości matryc rzeczywiste ogniskowe (np. zapisane w exifie) niewiele nam mówią, np. poniższe zdjęcie:

#NPC, prawiejakfotograf.pl
Ogniskowa 4,99 mm! Kodak CX 6200. Przy jego matrycy wielkości skrawka paznokcia był to ekwiwalent 37 mm dla pełnej klatki.

Dopiero sięgnięcie do specyfikacji aparatu nam powie coś więcej – jest tam napisane, że aparat robi zdjęcia z ogniskową 37 mm w ekwiwalencie dla małego obrazka. Podobna pułapka czeka naz przy popularnych matrycach formatu DX (zbliżonego do APS-C), np. to zdjęcie:

prawiejakfotograf.pl
Niby 300 mm, ale tak naprawdę 450 mm, bo była to matryca DX, dla której mnożnik wynosił 1,5 x.

No ale może lepiej pokazać te ogniskowe na jakimś mniej odrealnionym obiekcie…

prawiejakfotograf.pl
Nikon D50 (APS-C) i Tamron 55-200 @ 200 mm (ekwiwalent 300 mm dla pełnej klatki)

I zdjęcie z tego samego miejsca chwilę później…

prawiejakfotograf.pl
Nikon D50 (APS-C) i Tamron 55-200 @ 55 mm (ekwiwalent 82,5 mm dla pełnej klatki)

I z drugiej strony kąty ekstremalnie szerokie, w poniższym przykładzie aparat stał ze dwa metry przed nami, może trzy…

Hunstanton, prawiejakfotograf.pl
Tamron 10 – 24 @ 13 mm – i to na pełnej klatce, czyli faktyczne 13 mm.

Myślę, że na tym możemy zakończyć dzisiejszą lekcję – zapamiętaj, że liczy się tylko ogniskowa (a właściwie jej ekwiwalent dla pełnej klatki). O ogniskowych jeszcze tematu chyba nie wyczerpałem, ale nie wszystko na raz…


1) Istnieje wiele różnych wielkości a nawet formatów matryc czy materiałów światłoczułych w ogóle. Najpopularniejsze to formaty 3:2, 4:3 i 1:1 (kwadrat). Matryce kwadratowe zazwyczaj znajdują się w aparatach średnioformatowych, matryce o stosunku boków 3:2 głównie w lustrzankach, a matryce 4:3 głównie w kompaktach. Wyjątkiem jest o ile pamiętam Olympus z Fuji, które postawiło na format 4:3 w ogóle i pakowali takie matryce także do lustrzanek. Wielkości matryc są generalnie różne, od „skrawka paznokcia” do wielkości listka papieru toaletowego włącznie ;) Najpopularniejsze w lustrzankach są wielkości zbliżone do formatu APS-C i do pełnej klatki. Ilekroć mówimy o formacie APS-C mamy na myśli format Advanced Photo System type-Classic 25,1 x 16,7 mm (były kiedyś aparaty kliszowe na mniejsze klisze niż standardowe, miał to być następca formatu zwykłej kliszy, o ile pamiętam to sama klisza też miała inną postać kasetki i była „fajniejsza”, ale się to nie przyjęło), natomiast mówiąc „mały obrazek”, „pełna klatka”, „format 135” lub „klisza 35 mm” mamy na myśli kliszę o szerokości 35 mm, na której aparat naświetla klatki 36 x 24 mm).

powrót do akapitu

2) Producenci w momencie wprowadzenia na rynek pierwszych cyfrowych lustrzanek przestali na obiektywach przeliczać ogniskowe. W zasadzie ma to swoje plusy i minusy. Minusem jest to, że zwykły użytkownik niezagłębiający się w szczegóły zdziwi się (a może nawet nie dostrzeże różnicy), że obraz z aparatów z matrycami wielkości APS-C jest powiększony względem obrazu z matryc pełnoklatkowych. To powiększenie waha się od 1,5 (Nikon) do 1.6 (Canon). Plusem braku podawania ekwiwalentu jest to, że do takich aparatów (z matrycą wielkości APS-C) można przypiąć normalny obiektyw pełnoklatkowy – byłoby dosyć dziwnie, gdyby na rynku pojawiać się zaczęły takie same obiektywy raz z oznaczeniem np. 28 – 80 mm, a raz  42 – 120 mm nie różniące się niczym, poza oznaczeniem ogniskowych. Wystarczy pamiętać że nasz aparat (o ile nie jest to pełna klatka) ma „jakiś mnożnik” i mnożyć ogniskową x 1,5 lub x 1,6.

powrót do akapitu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *