Co myślisz o 14-140?

Kiedy w mojej obecności pada pytanie “Co myślisz o 14-140?”, to nie mam wątpliwości o co chodzi, mimo że zakres jest jakiś taki koślawy…

Po chwili konsternacji, okazuje się, że chodzi o format mikro 4/3, a to już mi nieco rozjaśnia sprawę. Niestety właściwe pytanie pada nieco później – mianowicie “Czy wymienić 14-42 i 45-150 na 14-140?”. Nie wiem… ale się dowiem.

Z takim właśnie pytaniem zwrócił się do mnie ktoś ostatnio i wyjątkowo nie powiedziałem, że znam się tylko na aparatach marki Nikon ;) Pomyślałem, że to może być ciekawe doświadczenie. Po pierwsze okazało się, że Panasonic robi aparaty, nawet fotograficzne! Ok, ok, żarty na bok, spróbujmy odpowiedzieć na to, w sumie uniwersalne pytanie (praktycznie każdy producent ma w ofercie obiektyw o tak dużym zakresie ogniskowych).

Przede wszystkim musimy wiedzieć, że system mikro 4/3 charakteryzuje się tym, że matryce ma mniejsze niż pełna klatka i mnożnik ogniskowej (i tzw. crop) wynosi 2. Canon w swoich lustrzankach amatorskich ma mnożnik 1.6, Nikon 1.5, a Panasonic (i np. Sony) ma 2. W związku z tym, zakres 14-140 odpowiada zakresowi 28-280 dla pełnej klatki, jest to zatem dość szeroki kąt i dość duże zbliżenie jak na amatorskie wykorzystanie i z powodzeniem można używać takiego obiektywu “do wszystkiego”, więc jest to idealny towarzysz wakacyjnych wyjazdów.

O czym w ogóle mówimy?

Jeden z zestawów sprzedawanych przez firmę Panasonic zawierał dwa obiektywy:

  • LUMIX G VARIO 14-42mm F/3.5-5.6 ASPH MEGA O.I.S.
  • LUMIX G VARIO 45-150mm F/4.0-5.6 ASPH MEGA O.I.S.

Pytanie natomiast było o to, czy warto by było wymienić ten zestaw na obiektyw LUMIX G VARIO 14-140MM F/3.5-5.6 ASPH. POWER O.I.S.. Założenie jest proste – amatorskie wykorzystanie aparatu z jak najmniejszą ilością rytuałów, które trzeba wykonać przed zrobieniem zdjęcia. Oczywiście szczegółowe testy obiektywów zawierające dane na temat MTR, comy, winietowania i zniekształceń są ważne, ale z amatorskiego punktu widzenia, większość wad tego typu jest pomijalna i liczy się głównie komfort użytkowania (nie oszukujmy się, że ktoś zauważy te wady na zdjęciach z wakacji). Sprawdźmy zatem, czy warto.

Okazuje się, że zarówno obiektyw 14-140 jak i 14-42 występują co najmniej w dwóch wersjach. Załóżmy jednak, że interesuje nas najnowsza wersja tych obiektywów. Oczywiście nowsze = droższe, jeśli zatem budżet się nie spina, można pomyśleć o starszej wersji 14-140, wystarczy tylko popatrzeć na różnice między starym i nowym obiektywem, oraz podjąć decyzję czy jest ona dla nas warta np. 600 zł. W przypadku powyższego obiektywu znalazłem informację, że został on uszczelniony (obydwa mają 3 soczewki asferyczne i 2 soczewki niskodyspersyjne – wszelakie materiały reklamowe mówią, że to dobrze). Czy uszczelnienie jest warte różnicy w cenie? Zależy dla kogo… Nie znalazłem żadnych innych istotnych różnic (no, może poza skalą odwzorowania), chociaż podejrzewam, że nowszy ma jakieś modyfikacje w stabilizacji, soczewkach itp.. Tylko trzeba uważać, bo istnieje jeszcze starszy obiektyw 14-140 mm ze światłem F/4.0-5.6!

Zakres ogniskowych i światło

Zestaw wyjściowy to 14-42 F/3.5-5.6 + 45-150 F/4.0-5.6. W sumie mamy zatem zakres 14-150 z małą dziurą w środku i światło 3.5-5.6. Tracimy po przesiadce na 14-140 całe 10 mm ogniskowej na “długim” końcu, ale ta strata jest moim zdaniem pomijalna (naprawdę różnica między 280 a 300 mm ekwiwalentu dla pełnej klatki jest kosmetyczną różnicą – na szerokim końcu 10 mm to przepaść, ale na długim… nie).

Z amatorskiego punktu widzenia – to jest to samo. Nawet okiem profesjonalisty to jest to samo… Jeśli zaś chodzi o światło, to tu już jest ciekawiej. Obiektywy zmiennoogniskowe zazwyczaj mają to do siebie, że im większa ogniskowa, tym mniejsza jasność obiektywu (tak naprawdę to zwykła fizyka i matematyka, zwiększamy ogniskową a otwór w obiektywie przecież nie urośnie). Przeszukałem internety i ze szczątkowych informacji udało mi się złożyć taki oto wykres. Dla poprawienia czytelności użyłem mniej więcej tych samych kolorów, co powyżej, czyli nasz święty graal jest w kolorze niebieskim: 

To, co mnie zaskoczyło, to fakt że w starej wersji 14-42 “później robiło się ciemno” niż w nowszej wersji tego obiektywu – interesujące. Tak czy inaczej widzimy, że w okolicy 30 mm oba obiektywy już przekraczają piątkę a 14-140 nie dobija nawet do F/4.5 – dalej jest jeszcze większa różnica. Z drugiej jednak strony, przy 45 mm oczywiście 45-150 mm jest znacznie jaśniejszy, z tym że w okolicy 90 mm obiektywy “doganiają się”. Moim zdaniem, porównując jasność możemy uznać, że niebieski wygrywa, chociaż do tematu należałoby podejść indywidualnie – niektórzy będą preferować szeroki kąt, inni tele. Osobiście lubię popadać w skrajności, tak samo w trakcie fotografowania, więc z jednym 14-140 zyskałbym światło na szerokim końcu i nie straciłbym niczego na długim, stąd mój werdykt.

Maksymalne powiększenie

Nie zwróciłbym w ogóle uwagi na skalę odwzorowania, gdyby ktoś nie zapytał. Kiedyś, przy okazji pisania o Nikkorze 40 mm wspominałem już o skali odwzorowania, ale dość pobieżnie – temat mam zamiar rozwinąć, ale póki co potrzebujemy wiedzieć tyle, że im mniejsza liczba po dwukropku, tym większe możliwe do uzyskania powiększenie małego przedmiotu. Do tego porównania nie ma sensu angażować obiektywu 14-42, więc w ogóle go pomijam, zerknijmy zatem co oferuje nam 45-150 i 14-140:

  • 45-150: 1:5,9; ostrość od 0,9 m
  • 14-140: I 1:4; ostrość od 0,3 m
  • 14-140: II 1:2; ostrość od 0,3 m

Z powyższego mamy tylko jeden wniosek – przesiadka na starszą wersję 14-140 już nam coś daje, przesiadka na nowszą daje nam jeszcze więcej.

Podsumowanie

Pomijając testy laboratoryjne i opierając się na powyższym, ja mając nadmiar gotówki lub kupca na 14-42 i 45-150 (najlepiej jeszcze z aparatem), nie zastanawiałbym się długo, tylko dołożył trochę kasy i wymienił bym te dwa obiektywy na jeden. Zyskujemy uniwersalność, lepsze możliwości makro (skala odwzorowania), nie tracimy wiele światła a cały zestaw byłby lżejszy niż aparat i dwa osobne obiektywy. Podobny dylemat miałem z Nikonem 1 V1, gdyby tylko obiektyw 10-100 (27-270) był łatwo dostępny za rozsądne pieniądze (niestety nie był), wymieniłbym posiadane obiektywy 10-30 (27-81) i 30-110 (81-297) na jeden, bo to i poręczniej, i lżej… Oczywiście liczyłbym się ze spadkiem jakości “na długim końcu”, jaki się zdarza w tych superzoomach, ale coś za coś.

Reasumując – poważnie rozważyłbym taką zmianę.

Dodaj komentarz