Jak nie robić zdjęć w trakcie burzy

W związku z trwającym okresem burzowym miałem w planach opublikowanie poradnika wykładającego w prosty sposób jak fotografować w trakcie burzy, ale przeglądając moje zdjęcia mogę znaleźć jedynie przykłady do zupełnie odwrotnego poradnika… No ale może coś z tego będzie.

Podstawy

Przede wszystkim zacznijmy od podstaw. Sfotografowanie błyskawicy jest banalnie proste. Potrzebujesz aparatu umożliwiającego ręczne ustawianie parametrów. Szansa, że uda Ci się bez manualnej ekspozycji jest niewielka. Potrzebujesz też obiektywu, który daje przyzwoitą ostrość obrazu. No i statyw, też go potrzebujesz. Stawiasz aparat, ustawiasz parametry i robisz zdjęcie za zdjęciem. I teraz coś, co niektórych może zaskoczyć… Często jak pokazywałem zdjęcia błyskawic osobom niezainteresowanym fotografią padało pytanie “jak udało mi się uchwycić ten moment”. Otóż, to nie ja uchwyciłem “ten moment”, bo przecież wciskając spust migawki jak już widzimy błysk, jest już za późno. Ja nastawiłem aparat tak, żeby sam łapał te błyski. Po prostu otwiera się migawkę na kilka sekund i albo się coś złapie, albo nie…

Jak tego nie robić vs jak to robić poprawnie

Pytanie tylko, jakie ustawić parametry…

ISO 200, 8 s, f/8.

Przede wszystkim trzeba zadbać o tło i cały kadr. Jeżeli fotografujemy burzę nad miastem, to warto by było poprawnie naświetlić także to miasto. Ja w tym przykładzie sięgnąłem do moich pierwszych zdjęć burzowych, ale jeśli takich nie masz ;) polecam jakiś serwis ze zdjęciami, np. flickr. Zasada jest taka – szukamy zdjęcia podobnego (w sensie kadru, czyli miasto, łąka, dzień, noc itp.) do tego, które chcemy wykonać i podpatrujemy jakie ma ono parametry naświetlania. I tak np. jedno z powyższych zdjęć ma parametry ISO 200, 8 s i f/8. Dawno temu, we wpisie o prawidłowym naświetlaniu, napisałem “wystarczyło odpowiednio przesuwać parametry i klisza naświetlała się poprawnie”… Korzystając z tej wiedzy i z powyższego punktu wyjścia możemy sobie łatwo dopasować czas naświetlania, przysłonę i czułość. I tak:

  • ISO 100, 15 s, f/8
  • ISO 100, 30 s, f/11
  • ISO 100, 60 s, f/16

Wszystko fajnie, ale dlaczego nie użyłem ISO 100? Mój ówczesny aparat miał ISO w zakresie 200 – 1600. Dlaczego teraz się uparłem na ISO 100? Bo teraz mogę zejść natywnie do takiej wartości, dzięki czemu przedłużę czas naświetlania. Dlaczego nie przymknąłem przysłony do f/11 czy f/16? Dobre pytanie… Dlaczego czas naświetlania wynosił tylko 8 s? Pewnie chciałem szybko zobaczyć pioruna na zdjęciu (to mogło też być przyczyną przysłony ustawionej na f/4).

Oczywiście to jest tylko punkt wyjścia i może się okazać, że czas naświetlania trzeba wydłużyć lub skrócić, trzeba eksperymentować!

Na co wpływają poszczególne parametry?

No tak, napisałem ISO 100, 60 s, f/16 i jestem zadowolony, ale dlaczego akurat tak?

Czas naświetlania

Zacznijmy od czasu naświetlania – w przypadku fotografowania błyskawic, nie wpływa on praktycznie na nic, poza naświetleniem ogólnie pojętego tła. Błysk trwa ułamki sekund i naprawdę nie ma znaczenia czy będziemy naświetlali 1 s, 10 s czy 100 s. Różnica jest taka, że podczas trwającej sto sekund ekspozycji, szansa złapania wyładowania jest sto razy większa niż w trakcie jednej sekundy. Dłuższy czas naświetlania ułatwi nam złapanie błysku, ale może nam prześwietlić resztę kadru.

Przysłona

Przysłona wpływa na dwie rzeczy – ilość światła i głębię ostrości. Przysłonę dobieramy do czułości, bo w rakcie fotografowania błyskawic praktycznie tylko te dwa parametry mają znaczenie. Oczywiście, ustawiając przysłonę z zakresu f/8 – f/16, sprawiamy że ostrość będzie na większości (jeśli nie na wszystkich) planów, a w tym przypadku to korzystne.

Czułość

Czułość w połączeniu z przysłoną będzie odpowiadała za “stopień naświetlenia pioruna”. Jeśli w trakcie pierwszych zdjęć nasze pioruny wychodzą zdecydowanie za ciemne – podbijamy czułość o wartość 1EV (czyli z ISO 100 -> ISO 200) i patrzymy jakie to przyniosło rezultaty (no chyba, że zamiast piorunów mamy ledwo widoczne niteczki, to podbijamy więcej).

Należy pamiętać, że piorun piorunowi nierówny i niektóre dają więcej światła a niektóre mniej.

Błędy i porady…

Patrząc na załączone do wpisu zdjęcia można odnieść wrażenie, że niby wiem, ale nie umiem… Wówczas faktycznie jeszcze nie umiałem. Ucz się zatem na moich błędach…

Statyw

Po prostu musisz go mieć. Musi stać stabilnie, nie gibać się na wietrze itp.

Redukcja drgań

Musi być WYŁĄCZONA. Zawsze korzystając ze statywu ją wyłączamy, bo niby aparat nie drga, a redukcja cały czas pracuje… Kiedyś się na tym przejechałem przy robieniu zdjęć w braketingu do późniejszego złożenia w HDRy.

Czysta matryca

Brudy na matrycy przy przysłonie rzędu f/11 – f/16 będą doskonale widoczne…

Samowyzwalacz

Do zdjęć używamy samowyzwalacza ustawionego na conajmniej 2 sekundy. Idealnie byłoby mieć pilota, żeby wykluczyć tą dwusekundową przerwę między kolejnymi naświetlaniami (pechowcy mogą nie zrobić żadnego zdjęcia błyskawicy, hehe).

Podgląd zdjęć

Podgląd zdjęć polecałbym wyłączyć z tego samego powodu jak powyżej – zawsze to kilka sekund zmarnowane.

Redukcja szumów

Redukcja szumów i obróbka po długim czasie naświetlania potrafi zająć tyle samo czasu, co samo zdjęcie. Wyobraź sobie – minutę naświetlasz, minutę czekasz…

Kadrowanie

Błyskawice są ciekawe, ale błyskawice na tle ciekaweto obiektu są ciekawsze!

Ostrość na odległość hiperfokalną

Z tą ostrością na odległość hiperfokalną to może przesadzam, ale na pewno trzeba sobie ustawić ostrość manualnie, żeby aparat nie robił psikusów.

Przysłona f/8 – f/11 – f/16

Ustawianie przysłony na niższe wartości skróci nam czas naświetlania, ustawienie na wyższe niekoniecznie da nam coś na plus (już się zaczynają problemy z dyfrakcją).

Bezpieczeństwo

Myślę, że nie ma potrzeby o tym wspominać, ale… w sieci znajdziesz masę atrykułów jak zachować się w czasie burzy, gdzie się schować żeby było bezpiecznie i czego nie robić, żeby nie została po Tobie kupka popiołu. Serio, wystawanie z balkonu na ostatnim piętrze falowca w trakcie burzy nie jest rozsądne ;)

A może polowanie?

Dobrym pomysłem wydaje mi się polowanie na burzę. Jeśli znasz ciekawe miejscówki w okolicy, to może warto korzystając z serwisów “gdzie jest burza” urządzić sobie małe polowanie? Samochód jest względnie bezpiecznym schronieniem w czasie burzy, do tego jeśli nie wieje i nie pada pod skosem (trzeba otworzyć okno), da się z niego przy odrobinie gimnastyki fotografować (chociaż trzeba pamiętać, że każdy najmniejszy ruch wewnątrz powoduje “pływanie” całej budy). W razie problemów da się też od burzy uciec, chociaż wiadomo – nie da się przewidzieć wszystkiego.

Telefon komórkowy

Trzeba ze sobą mieć. Naładowany, sprawny, tak żeby dało się zadzwonić po pomoc albo żeby dać znać, że jesteśmy cali i zdrowi. Aha… telefon komórkowy nie przyciąga burzy, burza ma na nasz telefon wyj… wylane ;)

Nie samą burzą człowiek żyje

Czy to w ogóle w jakimś stopniu zaskakujące, że powyższe porady są też dobrym punktem wyjścia do fotografowania pokazów sztucznych ogni? ;) Nadal się ktoś zastanawia jak fotografować fajerwerki?

Dodaj komentarz