Dzisiaj wywiało nas nad sam brzeg morza – do Mechelinek (no dobra uparciuchy, nad sam brzeg zatoki). Ten dzień, to jest doskonały przykład na to, że do plenerowej sesji nie jest potrzebne słońce walące w południe z nieba (w zasadzie takie warunki są wręcz niepożądane), o wiele lepsze jest zrównoważone światło rozproszone przez chmury, chmury z których czasem pada deszcz… Na szczęście deszcz nikogo nie wystraszył i sesja się udała (efekty może w przyszłości zobaczycie i Wy). Tymczasem zobaczcie jakie to wraz z deszczem spadły na nas “dary z nieba” ;)

PS. Uprzedzając domysły, że zdjęcia podkręcane, obrabiane itp. wyjawię Wam w tajemnicy, że… oczywiście! Niemniej jednak na żywo całość i tak wyglądała po dwakroć okazalej!


Dorota i Marek

Dorota i Marek

Nie oszukujmy się, najlepiej wychodzi nam razem! Idealnie się uzupełniamy, jesteśmy w stanie się rozdwoić, dzięki czemu potrafimy uchwycić dwa razy więcej! ;) Każde z nas ma swoje spojrzenie i każde ma inny punkt widzenia. Oczywiście robimy też dwa razy więcej zamieszania i musimy dźwigać dwa razy więcej sprzętów :P A na koniec jest wielka wojna przy selekcji zdjęć ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *