Operacja o kryptonimie “aurora” się dziś nie powiodła, mimo wysłania na nią najlepszych naszych agentów, tj. Doroty, drugiej Doroty i mnie. Przygotowanie było konkretne: termosy, batoniki, rogaliki, ciepłe ubranie (np. szwedzkie wojskowe kalesony z demobilu), czapki, rękawiczki i… koce! Kierunek: Rewa. Spędziliśmy na plaży małą godzinkę i… stwierdziliśmy, że nic tu po nas ;) Może jakbyśmy jutro nie szli do pracy, to byśmy posiedzieli dłużej, bo z tym ekwipunkiem dałoby się rozbić mały obóz, w którym byśmy przeczekali do późnej nocy, ale wobec obowiązków jakie nas jutro czekają impreza skończyła się na kilku zdjęciach (z których trzy macie poniżej). Pewnie lepiej by było podjechać do Jastrzębiej Góry, no i może dłużej posiedzieć (założę się, że za trzy godziny będzie taaaaaka zorza, że… obejrzę zdjęcia w internetach).

Generalnie jakby ktoś był zainteresowany, to tak wyglądają gwiazdy po 93 s, 330 s i 976 s, czyli jednak Ziemia się kręci! Przynajmniej była okazja do wypróbowania w terenie nowego nabytku – statywu (nie jest to może Manfrotto, ale daje radę).

PS. W sumie ciekawa “przygoda” taki fototrip, tego mi brakowało. Przydałby się tylko na takie wypady mały namiot, taki żeby nas od wiatru osłaniał (albo jakaś plandeka, chociaż koce i tak dużo dawały) i może jakieś przenośne chemiczne źródło ciepła. Z dobrych rad wujka owca: zabierzcie latarkę porządną, najlepiej ze “stopniowaniem mocy”, żeby i przyświecić lekko na aparat, i mocno na okolicę jak coś Wam spadnie (czołówka jakoś mi się baniaka nie trzymała, czapki nie szło założyć na uszy).

No, to do następnej zorzy… oby latem.


Dorota i Marek

Dorota i Marek

Nie oszukujmy się, najlepiej wychodzi nam razem! Idealnie się uzupełniamy, jesteśmy w stanie się rozdwoić, dzięki czemu potrafimy uchwycić dwa razy więcej! ;) Każde z nas ma swoje spojrzenie i każde ma inny punkt widzenia. Oczywiście robimy też dwa razy więcej zamieszania i musimy dźwigać dwa razy więcej sprzętów :P A na koniec jest wielka wojna przy selekcji zdjęć ;)

2 Komentarze

prawiejakfotograf.pl · 31 grudnia 2015 o 00:05

Zapomniał bym… Jeśli stwierdzisz, że powyższe zdjęcia zostały poddane konkretnej obróbce graficznej, zachowaj to dla siebie – możesz dostać odpowiedź w stylu “Thanks, Captain Obvious” ;)

prawiejakfotograf.pl · 1 stycznia 2016 o 15:20

Ho, ho… z tego co widzę po internetach, to zorza była widoczna dopiero 31 grudnia po południu, jak zazwyczaj poza Polską jednak. A taka była obiecująca prognoza…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *