Jakbym był w stanie wysyłać wiadomości do siebie samego w przeszłość, to poza numerami totolotka i kilkoma innymi, ważnymi informacjami, wysłałbym sobie jeszcze coś, mianowicie… „Marku, edycja zdjęć to nic złego, możesz to robić… no przynajmniej do póki nie bierzesz udziału w konkursie World Press Photo.”. Czytaj dalej…
Kategoria: Do poczytania…
Pierwszy taki wpis na tym blogu, bo ze zdjęciami mojego syna! Zamówiłem w Chinach taki modny obiektyw, którym jara się cały świat i ożywiłem nim leżącego od lat w szufladzie Nikona 1, który powędrował w jego ręce. Ja zaś założyłem drugie takie „oreło” na mojego Nikona i poszliśmy w świat… czyli klasycznie na plac Wejhera i do parku.
Dawno, dawno temu napisałem o prawidłowym naświetlaniu. Dziś chciałem przypomnieć sobie coś, ale okazało się, że nie napisałem wszystkiego, co bym chciał dziś wiedzieć…
Siedzieliśmy w Gdyni na murku, w cieniu drzew, przy plaży, wcinając naleśnika ze styropianowego opakowania, kiedy podeszły one i zaczęły przedstawiać wizję świetlanej przyszłości przed nami, a zwłaszcza przed naszym „bombelkiem”.
Od tego powinniśmy byli zacząć! Jak można mówić o fotografii, czyli malowaniu światłem nie wiedząc, czym jest światło?! Siadaj wygodnie, odpal jakąś dobrą muzę (np. album „The Dark Side Of The Moon” zespołu Pink Floyd) i czytaj dalej!
Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć jak ważna jest identyfikacja marki. Dobre logo to podstawa, ale na tym nie koniec! Do tego przydałaby się kompletna księga znaku (czy nawet identyfikacji wizualnej), ze wszystkimi szczegółami użycia, wariantami kolorystycznymi, że już o takich szczegółach jak obszar ochronny nie wspomnę. Znam się na tym…
DJI Mavic Mini, czyli dron dla plebsu. Lata, robi zdjęcia, ale ma wiele ograniczeń.
Siedzę sobie właśnie w IKEA*, popijam kawę za złotówkę (wystarczy tylko podpisać cyrograf zapisując się do IKEA Family i w tygodniu napoje są po złotówce) i piszę kolejny wpis na mojego blogusia…
Na pewno nie raz słyszeliście, że podróże inspirują. Wiadomo, że zmiana otoczenia, nawyków, znajomych – wszystko to pobudza nas mimowolnie do jakiegoś myślenia. Czasami mamy do czynienia z jakimś myśleniem twórczym, czasami z myśleniem co zrobić, by było łatwiej… Nasza czerwcowa podróż skłoniła mnie do zastanowienia się nad sensem dźwigania.
Każdy ma chyba coś takiego, co pozwala mu naładować wewnętrzny akumulatorek, by mieć energię do działania.










