Luty

W lutym była zima, w końcu. Poza tym mam nowy obiektyw, co mnie cieszy, ale martwi mnie to, że nie miałem czasu go użyć… Wyjątkiem jest jedno, ostatnie zdjęcie…

Do zobaczenia w marcu!

Migawka i czasy synchronizacji z lampą błyskową

Rodzaje migawek

Wyróżniamy trzy podstawowe typy migawek: elektroniczną, szczelinową i centralną. Nie przychodzi mi w tej chwili do głowy żaden inny typ migawki (no może poza łączeniem migawki elektronicznej z mechaniczną, bo szczelinowa i centralna to migawki mechaniczne). Migawka elektroniczna to po prostu odczyt danych z matrycy, ma swoje zalety (np. możemy uzyskać czasy krótsze niż technicznie byłaby w stanie uzyskać migawka mechaniczna), ale ma też wady, których przykładem jest to zdjęcie…

prawiejakfotograf.pl

W Nikonie D50 była hybrydowa migawka i w pewnym zakresie czasów działała tylko migawka elektroniczna, która robiła takie psikusy na silnych źródłach światła. Po chwili zabawy w programie graficznym jakoś to wygląda, ale…

prawiejakfotograf.pl

…chyba czas nauczyć się obsługi fotoszopa ;) Skupmy się zatem na migawkach mechanicznych…

Migawki mechaniczne

Migawki centralne i szczelinowe są migawkami mechanicznymi. Migawka centralna podstawową zaletę – odsłania całą klatkę na raz, dzięki czemu nie mamy problemu z shutter lagiem i synchronizacją z lampami błyskowymi.

prawiejakfotograf.pl

Ma też niestety jedną podstawową wadę – jest w obiektywie lub tuż za nim, co nie dość że jest konstrukcyjnie skomplikowane, to jeszcze nie bardzo pasuje w rozwiązaniach takich jak lustrzanka – mamy wymienne obiektywy, więc każdy z nich musiałby być z migawką (a to podnosi koszty).

prawiejakfotograf.pl

 

 

Mimo tych ograniczeń, w niektórych bezlusterkowcach migawki centralne są i dają radę. Mnie zaś interesują najbardziej migawki szczelinowe w lustrzankach.

Migawka szczelinowa

W większości współczesnych lustrzanek małoobrazkowych montuje się migawki szczelinowe. Konstrukcja takiej migawki nie zmieniła się zasadniczo od wielu lat (no może konstrukcja się zmieniła, ale zasada działania się nie zmieniła). Migawki mogą mieć przebieg poziomy i pionowy. Migawka o przebiegu pionowym wygląda tak:

prawiejakfotograf.pl

Przebieg pionowy jest chyba lepszy, bo droga którą pokonuje migawka jest krótsza, a zatem najkrótszy czas synchronizacji z lampą błyskową może być krótszy (za chwilę o tym napiszę więcej). Kierunek przebiegu migawki wpływa też na tzw. rolling shutter effect – szybko poruszające się obiekty (przy pionowej migawce) w lewo lub w prawo są pochylone, natomiast obiekty poruszające się pionowo ulegają rozciągnięciu lub ściśnięciu. Przy migawce przebiegającej poziomo jest „odwrotnie”.

#Gdansk, #Wrzeszcz, prawiejakfotograf.pl

Ten jadący samochód się „pochyla” właśnie ze względu na ten efekt migawki – gdyby było jaśniej i użylibyśmy krótszego czasu naświetlania, efekt byłby jeszcze wyraźniejszy.

Jak w ogóle działa migawka szczelinowa

Zamknięta migawka składa się z takich pasków metalu, które zasłaniają całą klatkę. Wszystko to naciągnięte czeka w gotowości na wciśnięcie spustu. Po zwolnieniu blokady migawka startuje i zaczyna odsłaniać materiał światłoczuły. Kiedy upłynie nastawiony czas, np. 1/500 s, druga część migawki zaczyna zasłaniać materiał światłoczuły.

prawiejakfotograf.pl

I tak lecą sobie obie części migawki, aż jedna całkiem odsłoni klatkę a druga całkiem zasłoni, po czym obie, wracają na miejsce. Niestety, ze względu na to że nie cały materiał światłoczuły jest odsłaniany na raz, nie można z takimi czasami używać lampy błyskowej (oczywiście z pewnymi wyjątkami), na większości aparatów nawet mając włączoną lampę nie da się ustawić czasów krótszych niż np. 1/60 czy 1/250 s (istnieją lampy i aparaty, z którymi dzięki pewnym technicznym sztuczkom producentów, da się uzyskać czasy naświetlania i 1/4000 s z lampą, ale przy ograniczeniach mocy błysku). Zobacz na poniższym rysunku – przy 1/1000 s migawka nie zdąży się otworzyć a już się zamyka.

prawiejakfotograf.pl

Żeby poprawnie naświetlić zdjęcie z lampą błyskową trzeba użyć czasu równego lub dłuższego niż najkrótszy czas synchronizacji z lampą błyskową w danym modelu aparatu. Dla Nikonów jest to gdzieś w okolicy 1/200 czy 1/250 s, a to dlatego, że właśnie dla takich (i dłuższych) czasów migawka odsłania cały materiał światłoczuły na raz, a wygląda to mniej więcej tak:
prawiejakfotograf.pl
Przy okazji warto wspomnieć tu jeszcze o metodzie synchronizacji błysku – na pierwszą i drugą kurtynkę. Jak nietrudno się domyślić chodzi o odsłaniającą część migawki (pierwsza kurtynka) i zasłaniającą (druga kurtynka). Standardowo aparat wyzwala lampę na pierwszą kurtynkę, czyli w momencie kiedy odsłaniająca część migawki całkiem odsłoni materiał światłoczuły. Przy czasach rzędu 1/250 s, gdzie momentalnie druga kurtynka zasłania po wyzwoleniu błysku klatkę, nie ma to znaczenia, ale jeśli będziemy operowali czasami naświetlania rzędu 1/8 s, to może okazać się to bardzo istotne. Wyobraźmy sobie jadący samochód, żeby było łatwiej niech jedzie sobie od lewej do prawej. Robimy mu zdjęcie przy 1/8 s, migawka się otwiera, błysk zamraża nam samochód, ale minie jeszcze spora chwila zanim migawka zacznie się zamykać, a samochód nadal jedzie i np. jego światła rysują na zdjęciu smugi. Głupio tak jak światła obiektu wyprzedzają na zdjęciu sam obiekt, co nie? I właśnie tu z pomocą przychodzi synchronizacja na drugą kurtynkę. Zdjęcie się naświetla najpierw bez lampy (wówczas rysują się te smugi świateł) po czym tuż przed startem drugiej kurtynki następuje błysk i mamy koniec naświetlania.

Wszystko fajnie, ale po co mi to wiedzieć

Ustawienie odpowiedniego czasu naświetlania ma wpływ nie tylko na sensowne rozmazanie się obiektów ruchomych (synchronizacja z drugą kurtynką) ale ma dość istotne znaczenie przy fotografowaniu w studio i plenerze z wykorzystaniem lampy błyskowej. Ostatnio fotografowałem w obiekcie, gdzie dało się spokojnie fotografować przy świetle zastanym, z ręki, przy ISO 6400 i całkiem przyzwoitych czasach, moim zadaniem było jednak wykonanie fotografii na jednolitym tle z użyciem dwóch softboksów z lampami błyskowymi – to było dobre źródło światła, o znanej temperaturze i w ogóle nie było mi potrzebne inne światło, a była tam mieszanka dziennego (niewiele, ale jednak) ze sztucznym (zarówno światło żarowe jak i pochodzące ze świetlówek, straszny bałagan). Wystarczyło obniżyć ISO do 100 i ustawić czas naświetlania 1/250 s (technicznie jestem w stanie zejść do krótszych czasów, ale nie było takiej potrzeby, nie chciałem więc ryzykować). Przy takich parametrach naświetlania (przysłona w obu przypadkach ok 4) bez lamp zdjęcie wychodziło praktycznie czarne, więc odpadł mi problem z balansem bieli i „lewym” światłem, malującym sobie po swojemu – miałem tylko moje, pewne źródło światła.

Na zakończenie film

Nakręciłem dla Ciebie film! Może i bohaterowie nie są mistrzami, ale jaka akcja wartka! Tak wartka, że musiałem nagrać to w slołmołszyn :)

Najpierw można zobaczyć dłuższe czasy naświetlania (przy takich można używać lamp bez ograniczeń) i stopniowo schodzę w nagraniu do coraz krótszych czasów – będzie wyraźnie widać, że odpalanie zwykłej lampy z takimi czasami nie ma sensu.

PS. Jeśli chcesz zapytać jaką lampę do Nikona warto kupić, to odpowiem Ci z mojego doświadczenia: nikonowską. Wszelkie zamienniki z jakimi miałem do czynienia były do bani. Podobno ostatnio radę daje Yongnuo, ale sam nie używałem, więc nie potwierdzam, ale nie zaprzeczam.


Dodano 1 kwietnia 2018 r.

W sieci pojawił się materiał na YouTube, którego autorem jest JacekWPhoto, materiał opisuje powyższe całkiem przyzwoicie problem synchronizacji z lampami błyskowymi, polecam zatem zapoznać się z poniższym materiałem:

Styczeń

prawiejakfotograf.pl

Pomyślałem, że żeby cokolwiek działo się na tej stronie, to będę wrzucał chociaż jakieś podsumowania miesiąca, problem w tym, że żeby wrzucić jakieś zdjęcia, to trzeba je robić. To nie jest tak, że ja zdjęć nie robię, robię i to wiele, ale… albo to są zdjęcia gdzie staram się opanować warsztat i nie są to zdjęcia twórcze czy w ogóle nadające się do publikacji, albo jakieś sesje „dla kogoś”, których nie mogę publikować, albo zdjęcia w pracy (też nie mogę publikować), albo komórką, które nadają się do utrwalania wspomnień, ale nie do pokazywania… Pomyślałem zatem, że będę brał aparat a potem chociaż robił przegląd miesiąca.

Niestety pomyślałem o tym teraz, więc styczeń wieje nudą, luty też nie będzie zbyt super, ale może coś tam będzie na zdjęciach. Robienie zdjęć na siłę jest trochę bez sensu, ale może w końcu uda mi się wyrwać z nudy, w jakiej sam się zamknąłem… może nie od razu, poczekajmy trochę, ale przynajmniej zaczynam próbować. Potraktujmy je jako rozgrzewkę.

Na zdjęciach: Gdańsk (parking, okolice Jantara, murale we Wrzeszczu), rosół, Hannah (kotka), Wejherowo, lampy oświetlające hol w budynku.

Kolejny Nikon w domu

prawiejakfotograf.pl

Ostatnio miałem okazję przetestować kilka obiektywów (żadne nowości, po prostu miałem okazję pożyczyć lub wymienić się na coś innego) a teraz wpadł mi w ręce aparat. Miałem kaprys i kupiłem sobie taki, żeby mi do torebki pasował (mam taką fajną, nie jest to co prawda kołczan prawilności i wyglądam z nią na faceta, który kryzys wieku średniego ma dawno za sobą, ale mieści tablet, okulary i klucze od domu). Założenia co do aparatu były takie, żeby był trochę lepszy niż ten w komórce i mniejszy niż lustrzanka, poza tym brakowało mi aparatu, który mógłbym swobodnie zabierać na rower. Ograniczeniem była też cena, bo kilka tysięcy wpakowałbym raczej w obiektywy do lustrzanek niż w kompakt z wymienną optyką.

Poszukałem po internetach i kupiłem używanego Nikona 1 V1 z obiektywem 1 NIKKOR VR 10–30 mm f/3,5–5,6 (czyli KIT). Ten aparat ma ograniczenia, z głównych wymienić warto pochowane wszystkie ważne funkcje do menu (chociażby brak trybów PASM na pokrętle), matryca CX (chyba będę miał teraz jak rozwinąć wpis FX kontra DX), ale ma też zalety, chociażby takie że jest mały i ma akumulator taki sam jak mój Nikon D610 (a zatem zyskałem kolejną stacjonarną ładowarkę i mogę korzystać też z posiadanej już samochodowej).

Po jednym dniu mogę powiedzieć, że VR trochę głupieje a używanie trybów innych niż manualny w połączeniu z ISO auto jest moim zdaniem źle zaprogramowane. Dla aparatu w trybie priorytetu przysłony najważniejsze jest obniżenie ISO i pokłada zbyt duże nadzieje w VR, przez co czasy naświetlania są nieprzyzwoicie długie, podobnie z resztą jest w trybie P, gdzie aparat przymyka przysłonę praktycznie do maksymalnych wartości, trzymając czas rzędu 1/15 s… Nikonie… serio!? ;) Wysokie ISO w tym aparacie nie jest jakoś drastycznie degradujące jakość zdjęcia, tym bardziej nie rozumiem dlaczego tak go zaprogramowano.

Jeśli chodzi o możliwości wykorzystania głębi ostrości, to KITowy obiektyw zachowuje się mniej więcej jak KITowy Nikkor 18-55 w lustrzankach z matrycą DX, z resztą ich zakres jest podobny1) – muszę przyznać, że spodziewałem się, że będzie gorzej, zwłaszcza ze względu na mniejszą matrycę. Mimo wszystko (chociaż poniżej przykładu nie zobaczycie) przy niewielkim wysiłku da się uzyskać portretowe zdjęcie z rozmytym tłem.

Co więcej można powiedzieć? No nie wiem, wyjdzie w praniu… Lustrzanki to to nie zastąpi (może bezlusterkowce z matrycą DX czy większą już dałyby radę), ale w moim przypadku w cale nie miało. Poniżej kilka zdjęć z dzisiejszego ponurego dnia, pewnie w najbliższych dniach pojawi się tego więcej.

1) Nikon jako podstawowy obiektyw sprzedaje od jakiegoś czasu:

  • Do aparatów FX: AF-S NIKKOR 24-85 mm f/3,5-4,5G ED VR (czasami 24-105)
  • Do aparatów DX: AF-S DX NIKKOR 18-55mm f/3.5-5.6G VR (czasami zakres 18-105 lub 18-140)
  • Do aparatów CX: 1 NIKKOR VR 10–30 mm f/3,5–5,6

Mnożnik ogniskowej dla DX wynosi 1,5 a dla CX 2,7 co daje nam dla powyższych obiektywów zakresy:

  • DX: 27 – 82,5
  • CX: 27 – 81

Jak widać są to wartości zbliżone i pewnie niejednemu fotoamatorowi taki zakres ogniskowych wystarczy (zdjęcia z poprzedniego wpisu zostały wykonane w całości obiektywem AF-S NIKKOR 24-85 mm f/3,5-4,5G ED VR).

Bezkarnie leniwe popołudnie

prawiejakfotograf.pl

Zawsze „lubiłem” na fotoblogach te wszystkie wpisy, w których było minimum siedemset zdjęć. Poniżej tylko sześćdziesiąt cztery zdjęcia z dzisiejszego leniwego popołudnia w Bieszkowicach.

PS. To nie my tak bezczelnie zostawiliśmy śmieci, przykre to bo dookoła jeziora było tego więcej.