Dawno, dawno temu napisałem o prawidłowym naświetlaniu. Dziś chciałem przypomnieć sobie coś, ale okazało się, że nie napisałem wszystkiego, co bym chciał dziś wiedzieć…
Kategoria: Podstawy fotografowania
Od tego powinniśmy byli zacząć! Jak można mówić o fotografii, czyli malowaniu światłem nie wiedząc, czym jest światło?! Siadaj wygodnie, odpal jakąś dobrą muzę (np. album „The Dark Side Of The Moon” zespołu Pink Floyd) i czytaj dalej!
Jakiś czas temu odpowiadałem na pytanie, co myślę o 14-140, tym razem musiałem sam sobie odpowiedzieć na pytanie o 24-200 (przynajmniej zakres jakiś sensowny).
Pamiętam taki skecz kabaretu Łowcy.B dotyczący coachingu – jedyne co mogło nam pokrzyżować plany i skomplikować drogę do szczęścia, to był chaos w trójkącie zadowolenia.
Kiedy widzisz obiektyw makro, możesz być pewien, że pozwoli Ci on zrobić zdjęcia małych obiektów z bliska, w dużym powiększeniu… czy aby na pewno?!
Kiedy w mojej obecności pada pytanie “Co myślisz o 14-140?”, to nie mam wątpliwości o co chodzi, mimo że zakres jest jakiś taki koślawy…
W związku z trwającym okresem burzowym miałem w planach opublikowanie poradnika wykładającego w prosty sposób jak fotografować w trakcie burzy.
Tak właśnie w dużym skrócie można by było opisać potrzeby wielu początkujących adeptów fotografii.
Ustawienie odpowiedniego czasu naświetlania ma wpływ nie tylko na sensowne rozmazanie się obiektów ruchomych (synchronizacja z drugą kurtynką) ale ma dość istotne znaczenie przy fotografowaniu w studio i plenerze z wykorzystaniem lampy błyskowej.
W fotografii najważniejsze jest światło, bo jak sama nazwa wskazuje, to właśnie tym światłem rysujemy.
Może i słowo workflow nie jest tu idealnym słowem na określenie procesu, ale oddaje mniej więcej to, o czym chciałbym dziś Wam napisać. Oczywiście całość będzie w kontekście zdjęć…
Zdjęcia przykładowe z różnymi czasami naświetlania tego samego motywu w tych samych warunkach.
Jedną z najtrudniejszych dla mnie rzeczy jest selekcja zdjęć. Jest to na tyle upierdliwa dla mnie sprawa, że czasami sobie ją odpuszczam… lub wykorzystuję naszą metodę flagowo-gwiazdkową!
Poprzedni wpis o zoomach powinien był chyba poczekać na wpis, taki jak ten, w którym będę marudził na temat wielkości matryc.
Z czasów wczesnego pojawiania się aparatów cyfrowych pamiętam jedno zasadnicze pytanie, które padało między wszystkimi posiadaczami cyfrówek: Jakiego ma zooma?
Kilka słów o czułości…
Ostatnio pisałem Wam o zdjęciach ostrych i nieporuszonych, to dziś napiszę o nieostrości na zdjęciach…
Co robimy po zrobieniu zdjęć? Zazwyczaj po prostu zgrywamy je „na komputer” i tyle. Czy to wszystko co możemy zrobić? Nie! Powinniśmy je jeszcze archiwizować i zbackupować!
O naświetlaniu już pisałem, czas napisać o „ostrości”, tylko zanim wtajemniczę Was i zacznę pisać o jej głębi, napiszę o czymś innym, co jest mylone często z nieostrością – o poruszeniu zdjęcia.
W poprzednim wpisie opowiadałem o gofrach, cukrze, sitkach i oszukiwaniu, dziś zacznę już te rzeczy nazywać po imieniu, co więcej postaram się powiedzieć jak te rzeczy łączyć.
Z tego wpisu dowiesz się mniej więcej czym jest i za co odpowiada przysłona, czas naświetlania, czym jest czułość materiału światłoczułego i co to znaczy „prawidłowo naświetlić klatkę” (przynajmniej mi się wydaje, że się tego dowiesz).





















