Pamiętacie tych dwóch dżentelmenów piekących pierniczki? To nie jedyne ich talenty – panowie całkiem dobrze radzą sobie w roli fotografów!
Wstaliśmy rano, w sobotę rano. Wsiedliśmy do srebrnej strzały i pomknęliśmy na pierniczki!
Czyszczenie magazynów trwa – zacząłem przeglądać rok 2014 i trafiłem na takie zdjęcia, z których wówczas uznałem, że chyba nic nie będzie.
Ostatnio pisałem Wam o zdjęciach ostrych i nieporuszonych, to dziś napiszę o nieostrości na zdjęciach…
Co robimy po zrobieniu zdjęć? Zazwyczaj po prostu zgrywamy je „na komputer” i tyle. Czy to wszystko co możemy zrobić? Nie! Powinniśmy je jeszcze archiwizować i zbackupować!
Operacja o kryptonimie „aurora” się dziś nie powiodła, mimo wysłania na nią najlepszych naszych agentów, tj. Doroty, drugiej Doroty i mnie.
Ostatnio mieliście okazję poznać Lenkę w roli Świętego Mikołaja, teraz cofniemy się w czasie…
Moi drodzy… jeśli obawialiście się, że Mikołajowi nie wystarczy czasu aby Was odwiedzić, to mogę Was pocieszyć!
Bardzo mi schlebia to, że po raz kolejny zostałem zaproszony do współpracy z zespołem ROD.
Nie każdy ma szanse na spotkanie Świętego Mikołaja, a już na pewno nie każdy na spotkanie takiego Mikołaja!
O naświetlaniu już pisałem, czas napisać o „ostrości”, tylko zanim wtajemniczę Was i zacznę pisać o jej głębi, napiszę o czymś innym, co jest mylone często z nieostrością – o poruszeniu zdjęcia.
Ostatnio miałem okazję spróbować sił w fotografowaniu samochodu i to nie byle jakiego – Mini Cooper S w kolorze…
W poprzednim wpisie opowiadałem o gofrach, cukrze, sitkach i oszukiwaniu, dziś zacznę już te rzeczy nazywać po imieniu, co więcej postaram się powiedzieć jak te rzeczy łączyć.
Z tego wpisu dowiesz się mniej więcej czym jest i za co odpowiada przysłona, czas naświetlania, czym jest czułość materiału światłoczułego i co to znaczy „prawidłowo naświetlić klatkę” (przynajmniej mi się wydaje, że się tego dowiesz).
Dzisiaj wywiało nas nad sam brzeg morza – do Mechelinek (no dobra uparciuchy, nad sam brzeg zatoki).
Wyglądając dziś za okno stwierdziliśmy zgodnie, że trzeba jakoś przełamać tą szaroburość, wróciliśmy wiec do zdjęć z końcówki lata…
Ostatni weekend tegorocznych wakacji spędziliśmy nad jeziorem, w Choczewie.
Plan był taki – jedziemy na kajaki! W „Centrum Szkoleniowo Rekreacyjnym MODROK” byliśmy już kiedyś na kilkudniowym wypadzie (grill na wyposażeniu domku, no luksus) i było przyjemnie.
Już widzę oczyma wyobraźni, jak ślinisz się przed monitorem… Dzisiaj u nas jagodzianki!
W końcu i my trafiliśmy na nasze koło widokowe. Muszę przyznać, że całkiem fajnie…
Owiec filmowiec to ze mnie nie będzie, mimo wszystko czasami włączam nagrywanie wideo.
Na coś się w końcu przydał ten rejestrator w samochodzie 🙂
Pierwszy dzień wiosny nie rozpieszczał – przynajmniej w naszych okolicach. Wymiana przepalonej żarówki stojąc w deszczu ze śniegiem – bezcenne 😉 Na szczęście dzisiaj żadna żarówka się nie przepaliła, a i pogoda dopisała, więc pożyczyliśmy sobie cudze dzieci i pojechaliśmy na plażę.
Toruń – dwudniowa wizyta w mieście nad Wisłą. Szkoda tylko, że nie zabraliśmy statywu… :/
























